Matka oddała życie za dziecko
"Fakt" opisuje poruszającą historię brytyjki Lorraine Allard, która gdy zaszła w kolejną ciążę dowiedziała się, że ma raka wątroby. Lekarze chcieli aborcji, bo tylko po niej mogli wysłać brytyjkę na chemioterapię. Allard jednak wolała urodzić dziecko. Skazała się na śmierć, mając świadomość, że osieroci czwórkę dzieci. Zmarła kilka godzin po porodzie.
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
To spadło na Lorraine i jej mężą Martyna jak grom z jasnego nieba. Byli szczęśliwą rodziną z trójką uroczych dzieci. Kiedy lekarze powiedzieli kobiecie, że ma raka wątroby, załamała
się. I wcale nie chodziło jej o nią samą. Lorraine była w czwartym miesiącu ciąży - pisze "Fakt".
"Musi pani ratować swoje życie" - błagali ją lekarze. Jak najszybsze usunięcie płodu i poddanie się chemioterapii było jedym dla niej ratunkiem. "Lorraine nie
chciała o tym słyszeć. Powiedziała: umrę, by moje dziecko mogło żyć” - wspomina Martyn.
W tej sytuacji lekarzom pozostało jedno: czekać, aż płód na tyle się rozwinie, by można było dokonać cesarskiego cięcia i modlić się, by na leczenie chemią nie było już za
późno.
Jednak słabnąca z dnia na dzień Lorraine urodziła sama, bez cesarskiego cięcia i na trzy tygodnie przed terminem. Jej synek cudem przyszedł na świat i cudem przeżył, choć po urodzeniu
ważył niespełna 800 gramów. Jednak mama nie miała już szans w walce ze śmiercią.
"Śmierć przyszła po nią bardzo szybko. Umarła na moich rękach, zaledwie kilka godzin po porodzie. Uśmiechała się. Odchodziła z tego świata szczęśliwa" - opowiada o tych
dramatycznych wydarzeniach Martyn Allard. Mężczyzna został sam z trzema córeczkami i nowo narodzonym synkiem Liamem.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!