Ojciec chorego Jasia jest Polakiem
To już pewne. Ojcem 10-miesięcznego chorego na mukowiscydozę Jasia jest Polak, którego wcześniej wskazała matka chłopca, Białorusinka. Bezsprzecznie potwierdziły to badania DNA, którym poddał się mężczyzna. Teraz ojcostwo musi potwierdzić sąd.
- Deportacja to dla Jasia wyrok śmierci
- Matka Jasia nie chce wracać na Białoruś
- Matka chorego Jasia: Nie dam mu szczęścia
- Jaś wróci do matki, która go porzuciła
- O ojcostwie zadecyduje badanie DNA
- Zmarł chłopak, który poruszył Hollywood
- Jaś na razie zostaje w Polsce
- 11-miesięczny chory Jaś ma już ojca
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Pozew o ustalenie ojcostwa dziecka wyśle do sądu prokuratura. Jeśli sąd je potwierdzi, śledczy złożą wniosek o nadanie Jasiowi polskiego obywatelstwa. Wtedy będzie można wstrzymać deportację chorego chłopczyka na Białoruś.
Jaś miał wrócić do ojczyzny jego mamy, bo tak mówi prawo. O jego oddanie wystąpił Mińsk. Ale śledczy chcieli najpierw sprawdzić, kim jest jego ojciec.
Matka Jasia dopiero kilkanaście dni temu wskazała potencjalnego ojca dziecka. Wcześniej milczała, bo - jak wyznała - ten jej groził. "Miał być ślub, a jak się dowiedział, że jestem w ciąży, to się wycofał i zaczął mi grozić" - tłumaczyła kobieta. W końcu jednak zdecydowała się mówić. A mężczyzna zgodził się na badania DNA.
Chłopczyk przyszedł na świat w kwietniu ubiegłego roku w Lublinie. Cierpi na mukowiscydozę - bardzo groźną nieuleczalną chorobę. Lekarze mówią, że wyjazd na Białoruś może zaszkodzić jego zdrowiu.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!