Jarek pojechał ferrari po śmierć
O tej przejażdżce śnił od dzieciństwa. Gdy wreszcie nadarzyła się okazja, wsiadł z Maciejem Zientarskim do legendarnego ferrari modena. Czerwonym autem Jarosław Zabiega pomknął po śmierć. "Żegnamy Cię, Jarku" - piszą dziennikarze "Super Expressu".
- Prokuratorzy chcą wiedzieć, czy Zientarski był trzeźwy
- Ferrari Zientarskiego jechało 300 km/h
- Zobacz dramatyczne wideo z wypadku Kuzaja
- "Błagam synu, nie umieraj"
- Warzecha: Zientarski gnał jak pirat drogowy
- Lekarze: Stan Zientarskiego wyraźnie lepszy
- "Maciek przeżył, bo jechał bez pasów"
- Świadkowie o ferrari: Huk i kula ognia
- Zientarski sam jest sobie winien
- Dziś dowiemy się, kto prowadził ferrari
- Zientarski kupił ferrari za 95 tysięcy euro
- Sekcja zwłok nie wyjaśniła, kto prowadził ferrari
- To Zientarski kierował ferrari
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Dziewięć dni temu skończył 30 lat. W weekend w gronie najbliższych miał świętować w Zakopanem swoje urodziny. Wyjazdu w swoje ukochane Tatry nie doczekał. W wypadku samochodowym zginął nasz redakcyjny kolega, wspaniały dziennikarz motoryzacyjny Jarosław Zabiega" - czytamy w "Super Expressie".
Po tym, jak pożyczone czteroletnie ferrari modena roztrzaskało się o podporę wiaduktu, samochód eksplodował. Maciej Zientarski cudem przeżył, ale ma uszkodzony kręgosłup i poparzone ciało. Jarosława Zabiegi nie udało się uratować. Pozostawił ukochaną Agatę i córeczkę Nelę.
"W <Super Expressie> zaczął pracować jako student w grudniu 1998 roku. Miał zaledwie 20 lat, mieszkał z rodzicami w rodzinnym domu w Wesołej i ścigał się w rajdach samochodowych" - czytamy. "Od razu wiedziałem, że chcę pisać o samochodach. Na tym się znam, to mnie kręci" - odpowiedział wówczas na pytanie, czym chciałby się zajmować.
"Nie bał się prędkości, ale kierował bezpiecznie i z głową" - wspomina "Super Express". "Gdy rozmawialiśmy o strachu przed prędkością, przed wypadkami, których pełno na każdym kroku, wzruszał tylko ramionami..." - dodaje gazeta.
"Żegnamy Cię, Jarku, i bardzo żałujemy, że już nigdy nie pogadamy o naszych dzieciach, tenisie, działce w Wesołej i paru innych rzeczach" - pisze "Super Express". I kończy: "Współczujemy Twoim ukochanym kobietom: Agacie, życiowej partnerce, i 2-letniej Neli, którą osierociłeś. Jak zrozumieć, że w chwili, kiedy umierałeś, miałeś z Piotrkiem popijać piwko i oglądać mecz piłkarski Polska-Estonia? A co z Twoim wyjazdem do Norwegii, do siostry?".























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!