11-miesięczny chory Jaś ma już ojca
Do Urzędu Stanu Cywilnego w Lublinie zgłosił się mężczyzna, który przyznał, że jest ojcem 11-miesięcznego, chorego na mukowiscydozę Jasia. To Polak, którego wskazała pochodząca z Białorusi matka dziecka. Gdy urzędnicy formalnie potwierdzą, że mężczyzna jest ojcem Jasia, maluch dostanie polskie obywatelstwo i nie wyjedzie na Białoruś.
- Ojciec chorego Jasia jest Polakiem
- Matka chorego Jasia: Nie dam mu szczęścia
- Matka Jasia nie chce wracać na Białoruś
- Jaś wróci do matki, która go porzuciła
- Deportacja to dla Jasia wyrok śmierci
- O ojcostwie zadecyduje badanie DNA
- Dlaczego szpital nie pilnował niemowlaka!
- Jaś na razie zostaje w Polsce
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Ojciec Jasia oznajmił, że chce się zrzec praw rodzicielskich do syna. Tłumaczy, że nie stać go na utrzymanie i leczenie chorego chłopczyka.
Teraz prokuratura czeka na oficjalne potwierdzenie ojcostwa. Gdy śledczy dostaną do rąk dokumenty, wycofają z sądu pozew o ustalenie ojcostwa małego Jasia. Wcześniej badania DNA potwierdziły, że tatą malucha jest właśnie wskazany przez Białorusinkę Polak.
Wszystko to oznacza, że niemowlak dostanie polskie obywatelstwo i nie będzie musiał wyjeżdżać na Białoruś. Teraz chłopczyk leży w szpitalu w Gdańsku. Lekarze wiele razy ostrzegali, że wyjazd do ojczyzny może bardzo źle wpłynąć na stan jego zdrowia.
Matka dziecka porzuciła je tuż po urodzeniu. Tłumaczyła, że nie ma pieniędzy, by je utrzymać. Maluch trafił do rodziny zastępczej - do czasu, aż upomniała się o niego Białoruś. Mińsk tłumaczył, że to jego obywatel i powinien wrócić do ojczyzny.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!