To Zientarski kierował ferrari
Prokuratorzy już nie mają większych wątpliwości. To Maciej Zientarski kierował ferrari i rozbił je o podporę wiaduktu, zabijając swojego kolegę, dziennikarza Jarosława Zabiegę. Śledczy mają już oficjalne zeznanie pierwszego ze świadków. Teraz zeznają pozostali, którzy w dniu katastrofy mówili policjantom, kogo widzieli za kierownicą.
- Warzecha: Zientarski gnał jak pirat drogowy
- Jarek pojechał ferrari po śmierć
- Zientarski sam jest sobie winien
- Zientarski kupił ferrari za 95 tysięcy euro
- Ferrari Zientarskiego jechało 300 km/h
- Jak szybko jechało ferrari Zientarskiego
- "Maciek przeżył, bo jechał bez pasów"
- Zientarski miał tylko sfotografować ferrari
- Maciej Zientarski był trzeźwy
- "Górkę Zientarskiego" zrównał walec
- Zientarski wciąż nie odzyskał pamięci
- Rodzina walczy o opiekę nad Zientarskim
- "Błagam synu, nie umieraj"
- Z ferrari nie ma żartów
- Fragment spalonego ferrari na Allegro
- Zientarski uczy się żyć na nowo
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Świadkowi mówią wprost: to Zientarski gnał autem koło 200 km/h przez Warszawę. W miejscu, gdzie jest ograniczenie prędkości do 50, bo na jezdni jest garb, ferrari zamieniło się w pocisk. Wyleciało na nierówności w górę, przeleciało przez jezdnię i ryjąc trawę, wbiło się w betonową podporę wiaduktu.
Samochód rozbił się na tysiące części i całkowicie spłonął. Od wewnętrznych obrażeń zginął pasażer Jarosław Zabiega. Jutro jego pogrzeb. Zientarski leży nieprzytomny w szpitalu. Lekarze mówią, że jego stan jest ciężki, ale stabilny. Podobno zaczyna reagować na proste bodźce.
Pierwszy świadek zeznał przed prokuratorem, że kierował Zientarski. To jest już dowód w sprawie.Wiemy, że prokuratura czeka teraz na wyniki badań krwi dziennikarza, które pobrali lekarze tuż po katastrofie. Wtedy będzie wiadomo, czy nie było tam śladu alkoholu.
Była też już sekcja zwłok Zabiegi, ale prokuratorzy czekają na wyniki dodatkowych badań. Chcą mieć kolejne dowody, nie tylko zeznania świadków, że to nie on kierował autem.
Ustalenie tego, kto był za kierownicą w chwili wypadku, jest teraz dla śledczych najważniejsze, bowiem kierowcy grozi aż osiem lat więzienia.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!