Lech Kaczyński pożycza na tacę
Sięgnął do kieszeni i zorientował się, że nie wziął portfela - tak "Fakt" relacjonuje niezręczną sytuację, w której znalazł się prezydent Lech Kaczyński, gdy podczas niedzielnej mszy podszedł do niego ksiądz z tacą. Gazeta pisze, że sytuację uratowała pierwsza dama.
- Kościół najlepiej zarabia na śmierci
- Komisja śledcza czeka na córkę prezydenta
- Tyle trzeba dać księdzu za "co łaska"
- Maria Kaczyńska nie ułatwia życia szwagrowi
- Kaczyńscy czuwają w szpitalu przy matce
- Szczygło oddał Sikorskiemu 100 zł za prezydenta
- "Nie przychodzimy po datki"
- Kaczyńska ucieka z Polski
- Proboszcz nałożył podatek na wiernych
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Prezydencka para wzięła wczoraj udział we mszy świętej w miejscowości Łyse na Mazowszu - przypomina "Fakt". Tam co roku w Niedzielę Palmową odbywa się konkurs na
najpiękniejszą palmę.
Niestety, przez nadmiar obowiązków prezydent chyba zapomniał portfela. I o mały włos nie doszło do małej wpadki. Bo kiedy ksiądz przechodził między wiernymi i zbierał datki na tacę,
prezydent włożył rękę do kieszeni i... nic tam nie znalazł - relacjonuje gazeta.
Wtedy spojrzał na żonę, a ta zrozumiała go bez słów. I szybko przyszła z pomocą. Z pełnym wyrozumiałości uśmiechem wręczyła głowie państwa sto złotych, a prezydent położył banknot
na tacy. Zatem wszystko skończyło się dobrze. Po raz kolejny okazało się, że Maria Kaczyńska jest niezastąpioną żoną - pisze bulwarówka.























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!