Tapicer z Nepalu obije Ci siedzenie
Właściciel meblarni ze Słupska długo szukał chętnych do pracy. Wymagał niewiele, ale jego potencjalni pracownicy już dawno są na saksach. Specjalistów od tapicerki znalazł w... Nepalu. Sprawdzili się - mówi DZIENNIKOWI.
- Zabili kozy, żeby bezpiecznie polecieć
- Nepalczycy szukają nowej bogini
- Jak pracownik tłumaczy nieobecność w pracy?
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Po Nepalczyków ustawiła się kolejka. Następna grupa przybywa na początku kwietnia. W maju i czerwcu do pracy w polskich firmach ma przyjechać 130 specjalistów z Himalajów
"Pracowników szukaliśmy przez trzy lata" - opowiada Igor Mackiewicz z firmy Flair ze Słupska. Szukali w Słupsku, w okolicach Słupska, aż w końcu zaczęli rozglądać się w Azji. Nepalczyków znalazła jedna z firm rekrutacyjnych. "Pierwsza grupa dziesięciu osób przyjechała na początku marca" - mówi Agnieszka Barchan z agencji K&K Selekt. "Od tamtej pory dostaliśmy mnóstwo zamówień z kolejnych firm. Teraz czekamy na 20 tapicerów w Bydgoszczy, w maju przyjedzie kolejnych 50 rzemieślników, a w czerwcu 80" - opowiada.
Co skłoniło mieszkańców kraju odległego od Polski o 6 tys. km do szukania pracy właśnie w Słupsku? "Chciałem zobaczyć, jak się mieszka i żyje w kraju europejskim" - mówi jeden z mężczyzn przedstawiający się jako Pradit. "U nas zarabia się około 100 zł na miesiąc. Jak tylko zobaczyłem ogłoszenie o pracy, od razu się zdecydowałem".
Brygadzista nepalskich pracowników Marcin Koszałka opowiada, że na początku bał się współpracy z nimi. Został więc wysłany na szkolenie. Dowiedział się m.in., że Nepalczycy nie są indywidualistami. Wystarczyło spojrzeć, jak chodzą po firmie. Zawsze w grupie, z szacunkiem dla tego, którego uważają za najważniejszego spośród siebie. "Jeśli idą korytarzem i trzeba kogoś przepuścić, on coś mówi do nich i wszyscy równiutko "pyk" na lewą stonę" - opowiada.
Małgorzata Janusz, studentka indologii z Uniwersytetu Warszawskiego, która prowadziła szkolenia dla polskich pracowników, opowiada: "Chcieliśmy pokazać Polakom ich zwyczaje. Dla Nepalczyków np. lewa ręka jest nieczysta, nie jedzą nią, nie dają sobie lewą ręką prezentów. Inaczej muszą mieć wyposażoną łazienkę: kubełek z wodą i kranik zamiast papieru toaletowego. Witają się przez ukłon i złożenie dłoni" - mówi.
Dla szefów firmy to tylko szczegóły. Są zadowoleni z nowych pracowników. Mówią, że są solidni, dokładni, punktualni. "Nie wiem, skąd biorą motywację, ale jest imponująca" - mówi Robert Chuchla, jeden z kierowników w firmie Flair. Nepalczycy na razie nie narzekają. 27-letni Bhim skarży się jedynie na problemy z nauką języka polskiego, na zimno wiejące znad Bałtyku i na to, że pogoda zmienia się tak często. "Normalnie jest tak, że jest albo sucho, albo deszczowo, a tu nigdy nie wiadomo, co będzie jutro" - mówi.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!