Nie mieli prawa zatrzymać prezesa Cracovii
Dzień satysfakcji dla prezesa klubu piłkarskiego Cracovia i właściciela firmy ComArch Janusza Filipiaka. Sąd uznał, że spektakularne zatrzymanie go przez policję na lotnisku nie miało żadnych podstaw. Trzeba mu też oddać 100 tysięcy złotych, które zapłacił za odzyskanie wolności.
- Kibole z Cracovii grożą Drumlakowi
- Biznesmeni tracą miliony na polskiej piłce
- Prezes Cracovii: Czasem trzeba dostać po d...
- Będą kary za zatrzymanie prezesa Cracovii?
- Który prezes zarabia najwięcej w Polsce?
- Prezes Cracovii z prokuratorskimi zarzutami
- Ćwiąkalski przeprosi zatrzymanego prezesa Cracovii?
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Sąd oddał sprawiedliwość obrońcom biznesmena, którzy poskarżyli się na jego zatrzymanie. Uznał, że nie było podstaw do zatrzymania - wystarczyło wysłać do Filipiaka wezwanie na przesłuchanie.
Sędziowie kazali też prokuraturze oddać mu 100 tysięcy złotych, które zapłacił za wypuszczenie na wolność. Ale utrzymali poręczenie majątkowe w przypadku drugiego działacza Cracovii - Rafała Wysockiego.
Filipiaka zatrzymano 12 kwietnia na podkrakowskim lotnisku Balice, gdy wracał z zagranicy. Miał jechać na mecz swojej drużyny. Plany jednak musiał zmienić - zamiast na stadion pojechał do prokuratury. Tam postawiono mu zarzuty, związane ze sprawą kontraktu jednego z piłkarzy - m.in. dotyczące fałszowania dokumentów. Prezes klubu nie przyznał się do winy.
Adwokaci Filipaka zapowiadają, że po tej decyzji sądu będą domagać się odszkodowania za zatrzymanie.























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!