Zginął, bo pozwolił prowadzić pijanemu
Tragicznie zakończyła się samochodowa przejażdżka dwóch przyjaciół z Giżycka. 48-letni mężczyzna pozwolił poprowadzić swój samochód pijanemu koledze. A ten zabił go w wypadku.
- Tragiczny wypadek młodego skoczka
- Zginęli uciekając przed policją
- Rozbił auto i nie pomógł rannym dzieciom
- Samolot rozbił się pod Włocławkiem
- "Górkę Zientarskiego" zrównał walec
- Na gazie pędził cysterną z gazem
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Wypadek wydarzył się w piątek wieczorem na drodze Giżycko – Doba w miejscowości Dziwiszewo. Z ustaleń policji wynika, że kierujący volkswagenem polo na prostym odcinku drogi zjechał na pobocze i przewrócił samochód. Auto wywróciło się na dach i z wielkim impetem uderzyło w przydrożne drzewo. .
48-letni pasażer auta i jednocześnie jego właściciel nie miał szans na przeżycie. 27-letni kierowca, mający 2,5 promila alkoholu w organizmie, został lekko ranny. Prosto z miejsca wypadku trafił do policyjnego aresztu.
Mężczyzna ten w ogóle nie powinien siadać za kierownicą. W 2005 roku był karany za jazdę samochodem po alkoholu. Wtedy odebrano mu prawo jazdy na 5 lat. Po raz kolejny za takie samo przestępstwo trafił do policyjnej celi 11 kwietnia.
Teraz za spowodowanie śmiertelnego wypadku pod wpływem alkoholu w więzieniu może spędzić nawet 12 lat.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!