Bp Mering: Rozmawiałem z SB, ale nie donosiłem
Biskup włocławski Wiesław Mering przyznaje, że spotykał się z oficerami Służby Bezpieczeństwa. Hierarcha jednocześnie zaprzecza, by współpracował z komunistyczną bezpieką. Bp Mering twierdzi, że spotykał się z SB tylko i wyłącznie w sprawach paszportowych.
- Włocławski biskup był "Lucjanem"
- Wrocławski biskup donosił SB za koniak?
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Biskup włocławski miał pseudonim Lucjan i figuruje w aktach Instytutu Pamięci Narodowej jako współpracownik SB - ujawniła "Rzeczpospolita". Duchowny natychmiast zaprzeczył, a wczoraj w wywiadzie dla Katolickiej Agencji Prasowej oczyszczał się z oskarżeń.
Duchowny przekonuje, że o swojej rejestracji w aktach komunistycznej bezpieki dowiedział się dopiero dwa lata temu. Nie zaprzecza jednak, by spotykał się z esbekami. Wręcz potwierdza, że tak było. Ale tylko w sprawach paszportowych, gdy starał się o wyjazd na stypendium do Strasburga.
"Zapowiedzieli, że odwiedzi mnie przedstawiciel ambasady z Paryża. Wziąłem paszport i wyszedłem. I to jest właśnie - tak wynika z dokumentów - moja zgoda. Niczego nie podpisywałem. Żadnych innych propozycji nie usłyszałem. Wyszedłem szczęśliwy, że mam paszport" - mówi bp Mering.
I wspomina dalej. "Byłem nawet do pewnego stopnia zadowolony, że ktoś się mną interesuje. On nagle mówi mi: przecież ksiądz obiecał, że będzie przekazywał informacje ze Strasburga. Odpowiedziałem - i on to zapisał, więc mam nawet z ich strony <świadectwo moralności> - że nigdy nikomu i niczego nie obiecywałem" - opowiada włocławski biskup. Podkreśla, że po powrocie opowiedział o wszystkim swojemu przełożonemu, nieżyjącemu już biskupowi Bernardowi Czaplińskiemu.
Biskup opowiada też, że gdy w 1980 roku został rektorem seminarium duchownego w Pelplinie odwiedziny oficerów SB stały się bardzo częste. Jednak - według niego - nawet wtedy nie otrzymał propozycji współpracy.
"W teczce są informacje, że brałem pieniądze. To mogły być te 6 czy 7 zł, które dawali za kawę, ale nie mnie, tylko np. gdy byłem u nich na komendzie czy jakiejś kawiarni. Takich spotkań było dosłownie kilka" - zapewnia włocławski hierarcha.
Atakuje też historyka IPN Jana Żaryna, który stwierdził, że wiedza z akt pozwala określić duchownego tajnym i świadomym współpracownikiem SB. "Powiem dosadnie: jeżeli się ciągle nurza w bagnie zakłamanego systemu, to bardzo trudno oddzielić ziarna prawdy" – ripostuje biskup Wiesław Mering.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!