Dwie doby czekała na pomoc w górach
Cudem uniknęła śmierci. Dwie doby czekała na pomoc turystka, która w czwartek spadła ze szlaku w okolicach Goryczkowej Czuby w Tatrach. Przeżyła tylko dzięki temu, że miała koc, czekoladę i mnóstwo silnej woli. W górach warunki są trudne, zimowe - opowiadają ratownicy TOPR.
- Polak zginął w słowackich Tatrach
- Spadł z progu skalnego w Tatrach
- Zmarł turysta, który zasłabł na szlaku
- Lawina porwała turystę w Tatrach
- Lekkomyślność zabiła turystę w Tatrach
- Nie wezwą ratownika, bo nie stać ich na radiotelefony
- Uwaga! Biją na tatrzańskich szlakach
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Kobieta nie mogła zadzwonić po pomoc, bo gdy spadała, zgubiła telefon komórkowy. Postanowiła poczekać, aż ktoś ją znajdzie. Nie było jej łatwo, bo wysoko w Tatrach wciąż panuje zima. Owinęła się kocem, jadła czekoladę, piła wodę z potoku. Trwała tak przez dwie doby.
Dopiero dziś rano, około godziny 11, turyści na szlaku usłyszeli wołanie kobiety. Śmigłowiec przewiózł ją do szpitala. Lekarze uspokajają, że nic już jej nie grozi.
"Turystka jest cała poobijana" - mówi Roman Szatkowski, dyżurny ratownik Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!