Olewnik zginął zamiast niego?
Krzysztof Olewnik zginął dla 300 tysięcy euro okupu - tyle zażądali porywacze od jego rodziny. I chociaż dostali pieniądze, zabili swoją ofiarę po dwóch latach przetrzymywania przykutego łańcuchami do ściany. Ale zamiast 25-letniego Olewnika porwany mógł być jeden z jego znajomych. DZIENNIK dotarł do tego człowieka.
- Herszt porywaczy Olewnika był agentem MO?
- Rutkowski mógł pomagać porywaczom
- Olewnikowie odrzucili policyjną ochronę
- Włamanie miało zastraszyć Olewników
- Pracownik Olewnika pomagał mordercom
- Będą kolejne zatrzymania w sprawie Olewnika
- Wspólnik morderców Olewnika na wolności
- "Niech Ćwiąkalski pomoże ofiarom, nie bandytom"
- PiS chce nowej komisji śledczej
- Miał pół godziny, żeby się powiesić
- Oskarżani policjanci: Olewnikowie kręcą
- Prokuratorzy popełnili błędy w sprawie Olewnika?
- Samobójstwo więźnia. Ktoś zaciera ślady?
- Czy wołga więziła porywanych dla okupu?
- Skazany za zabójstwo Olewnika chce wolności
- Olewnik: To władza zabiła mojego syna
- Ukryli mocny dowód w sprawie Olewnika
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Wynika to wprost z zeznań Ireneusza Piotrowskiego, jednego z członków bandy. W 1998 r., na 3 lata przed porwaniem, w płockim więzieniu spotkali się Wojciech Franiewski, późniejszy mózg całej akcji, oraz Piotrowski. Rozmawiali o tym, jak zarobić duże pieniądze - według Franiewskiego najprostszym sposobem było porwanie kogoś bogatego dla okupu.
Piotrowski podsunął mu dwóch kandydatów: Olewnika z Drobina i 20-letniego syna masarza z Raciąża. Po wyjściu Franiewskiego na wolność w 2001 r. pomysł odżył i bandyci zaczęli dokładnie sprawdzać potencjalne ofiary. Ostatecznie wybór padł na Krzysztofa Olewnika - bo mieszkał sam i przez to był łatwiejszym celem. Niedoszła ofiara do dziś nie chce ujawniać nazwiska - uważa, że sprawa porwania nie jest jeszcze zakończona.
DANIEL WALCZAK: Bandyci brali pod uwagę porwanie pana.
NN: Przeraziłem się, jak mi pan o tym teraz powiedział. Potwierdza się plotka, która do mnie kiedyś dotarła. Ale różne rzeczy słyszałem o tej sprawie, więc puściłem ją mimo
uszu. Teraz poczułem ucisk w brzuchu.
To pan byłby przykuty miesiącami do ściany. Na koniec umieszczono by pana w betonowym bunkrze.
Co mogę powiedzieć... Wstrząsnęły mną te łańcuchy, potem studnia, a na końcu worek na głowie. Jak o tym mówię, to mi się włosy jeżą. Przeżywałbym to samo, co Krzysztof. Zostałbym
skuty, faszerowany prochami. Teraz myślę: dobrze, że to nie ja. Można się tego wstydzić, ale pewno 99 proc. ludzi tak by pomyślało. Ja znałem Krzyśka, był moim kolegą. Razem pływaliśmy
na skuterach wodnych, jeździliśmy na imprezy. Mieliśmy do siebie 10 km, ten sam biznes, trudno było się nie znać.
Nie chce pan ujawniać nazwiska, bo nie jest jeszcze bezpiecznie?
Ta sprawa być może nie jest jeszcze zakończona. Nie wiadomo, czy wszyscy, którzy byli zamieszani w porwanie, zostali złapani.
Znał pan ludzi, którzy okazali się porywaczami?
Z widzenia, ale dziś bym ich nie poznał.
A po porwaniu Olewnika odczuł pan zagrożenie?
Strasznie silnie forsowano wtedy teorię, że on sam się porwał. I gdzieś tam w głowie to zostawało, trochę uspokajało, chociaż ciężko było uwierzyć. Z drugiej strony to brzmiało
prawdopodobnie, bo wtedy panował zastój w biznesie, firmy się zamykały. Chodziły plotki, że może się sam porwał, żeby kredytów nie płacić. Krzysiek miał dobrze chroniony dom. Alarmy,
500 m do domu rodziców. Do zakładu, gdzie pracuje 400 ludzi, drugie 500 m. A do tego mała miejscowość, w której jak się kichnie po jednej stronie, to słychać na drugiej. Czuł się pewnie
tak samo bezpiecznie jak ja. Z trudem dociera do mnie świadomość, że porwali go sąsiedzi. Okazuje się, że ludzie, którym mówiło się dzień dobry, chodzili dookoła domu po to, żeby
zobaczyć, jak komuś głowę ukręcić.
NN, mężczyzna, którego porwanie planowali przestępcy odpowiedzialni za śmierć Krzysztofa Olewnika























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!