Afrykańska zaraza czyha na polskie krowy i owce
Hodowcy cieszyli się, gdy Rosja zniosła embargo na nasze mięso. Niestety, już wkrótce eksport może zostać znowu zablokowany. A wszystko przez afrykańskie owady, które przywlokły do Europy groźnego wirusa, atakującego krowy i owce. Wirus wywołuje groźne, dziesiątkujące stada schorzenie zwane chorobą niebieskiego języka.
- Brytyjskie krowy atakuje groźna muszka
- Polsce grozi wielka epidemia wśród krów i owiec
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Państwowy Instytut Weterynaryjny w Puławach rozpoczyna w tym tygodniu sprawdzanie, czy roznoszące chorobę owady z rodziny kuczmanów dotarły już do Polski - dowiedział się "Newsweek". "Właśnie montujemy 20 specjalnych pułapek na owady i rozpoczynamy zbieranie osobników, które w nie wpadły" - ujawnia tygodnikowi Tadeusz Wijaszka, dyrektor instytutu.
Pierwsze 24 pułapki tego typu pojawiły się w Polsce w zeszłym roku. "Znaleźliśmy wówczas wiele kuczmanów, w tym trzy gatunki, które mogą przenosić wirusa choroby niebieskiego języka" - mówi Wijaszka. Jego zdaniem możemy spodziewać się wystąpienia tej choroby w Polsce.
Podobne do komarów kuczmany występowały dotąd w Afryce, rzadko zapuszczały się na południe Europy. Jednak fala upałów sprawiła, że w ostatnich latach kuczmany rozprzestrzeniły niebezpiecznego wirusa na wielkim obszarze od Włoch, Hiszpanii, Portugalii poprzez Francję, Belgię, Holandię, aż po sąsiadujące z naszym krajem Niemcy.
Zaraza - jej nazwa pochodzi od sinego koloru języka zwierząt, które na nią zapadły - potrafi zdziesiątkować stada przeżuwaczy. Dlatego dwa lata temu w Holandii po stwierdzeniu choroby natychmiast wydano całkowity zakaz eksportu bydła, owiec i kóz z tego kraju. PIW i Główny Inspektorat Weterynarii robią wszystko, by uniknąć takiego scenariusza.
Główny Inspektorat Weterynarii przyznaje, że nie ma skutecznego leku na chorobę niebieskiego języka - prewencja jest jedynym rozwiązaniem. W razie potwierdzenia choroby nie pozostaje nic innego, jak wybicie zainfekowanego stada.























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!