Zabawa w terrorystów skończyła się na komendzie
Dwóch nastolatków z Olsztyna znalazło wyjątkowo niewybredny sposób na zabawę. 17- i 18-latek podłożyli pod dwoma autami pakunki z napisem "C4", imitujące ładunki wybuchowe. Teraz staną przed sądem i najpradopodobniej będą musieli zapłacić za akcję pirotechników i policji.
- Chłopcy radarowcy łapali kierowców
- Ewakuowali platformę przez głupi sen
- Gdańsk: Śmierć w eksplozji
- Zapominalski wywołał alarm bombowy
- Saperzy musieli rozbrajać... wibrator
- Bank Światowy na celu terrorystów
- Alarm bombowy w samolocie Tuska
- Fałszywy alarm bombowy na stacji benzynowej
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
O tajemniczych pakunkach pod autami poinformował policję właściciel jednego z samochodów, pod którym była trapa bomby. Na miejscu natychmiast pojawili się pirotechnicy, policjanci i straż pożarna. Przez kilka godzin zablokowany był przejazd jedną z osiedlowych ulic w Olsztynie i pętla autobusowa. Specjaliści sprawnie wyciągnęli ładunki spod samochodów i wywieźli na poligon. Tam - gdy chcieli paczki zdetonować - okazało się, że to atrapy.
Na trop "zamachowców" policja wpadła po kilku godzinach. "To 17- i 18-letni mieszkańcy osiedla, na którym doszło do zdarzenia. Pytani o powody wywołania fałszywego alarmu powiedzieli, że <bawili się w terrorystów i złodziei>, a auta, pod które podłożyli ładunki, były przypadkowe" - wyjaśniła Izabela Niedźwiedzka z olsztyńskiej policji.
Teraz za swoją zabawę drogo zapłacą, bo staną przed sądem, któy najpewniej zasądzi im zwrot kosztów akcji pirotechników, policjantów i strażaków.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!