23-letnia Anna K., mama Marysi, mieszka we Wrocławiu. Córeczkę urodziła, gdy miała 19 lat. Wychowywała ją samotnie, bo ojciec dziecka ją zostawił. Dwa lata temu przeżyła tragedię. Została zgwałcona.

Efektem gwałtu była kolejna ciąża, zakończona poronieniem. Te przeżycia - jak dowodzi Anna K. - sprawiły, że się załamała. Nie była w stanie zaopiekować się córeczką. Zawiozła ją więc do swojej mamy. Po to - jak tłumaczy - by móc się pozbierać. Gdy po roku chciała zabrać dziecko do Wrocławia, babcia Marysi zaprotestowała. Złożyła do sądu pozew o ograniczenie praw rodzicielskich córce i umieszczenie wnuczki w rodzinie zastępczej, czyli u niej.

Skąd ten pomysł? Przecież Anna K. regularnie odwiedzała córeczkę, zajmowała się nią, ma z nią dobry kontakt - co potwierdzili także biegli sądowi. Babci nie podoba się jednak to, że partnerką jej córki jest kobieta. Przed sądem matka Anny K. twierdziła, że przebywa ona w złym towarzystwie, że bierze narkotyki. Sugerowała, że razem z partnerką wykorzystują dziewczynkę seksualnie.

Anna K. przyznała, że brała narkotyki - jako nastolatka. Teraz jest nawet honorowym dawcą krwi. A zarzut, że wykorzystywała córeczkę seksualnie, uważa za absurd. Biegli potwierdzili, że nic takiego nie miało miejsca.

Ale psychiatra, psycholog i pedagog orzekli jednak zgodnie, że Anna K. jest emocjonalnie niedojrzała. Nie potrafi sobie radzić z trudnymi sytuacjami. Stawia siebie zawsze na pierwszym planie i manipuluje otoczeniem. Ich zdaniem, nie oznacza to jednak, że będzie złą matką w przyszłości. Biegli uważają, że charakter Anny K. jeszcze się zmienia. Ze względu na dobro dziecka uznali więc, że mała powinna zostać jeszcze jakiś czas z babcią.

Przed sądem zaproponowali częste spotkania kobiet, z udziałem specjalisty, tak, by za jakiś czas dziewczynka mogła spokojnie wrócić do matki. Ich zdaniem to, że Anna K. mieszka z partnerką, nie stanowi przeciwskazań do wychowywania małej.

Dziś wrocławski sąd zgodził się z opinią biegłych. Nie wykluczył jednak, że w przyszłości Anna K. będzie mogła przejąć opiekę nad córką. Sędzia Karolina Kosikowska-Kosmala tłumaczyła też, że zadaniem sądu nie było ustalenie, czy osoba o orientacji homoseksualnej może być matką.

"Zadaniem było ustalenie, czy babcia dziecka, która zajmuje się małoletnią od dwóch lat, powinna dalej sprawować tę opiekę, czy może przejąć ją matka" - mówiła. Na razie nie wiadomo, czy Anna K. odwoła się od dzisiejszego wyroku sądu.