Zrzutka na prestiż Polski
Utworzenie polskiej katedry na nowojorskim Uniwersytecie Columbia to prestiżowa sprawa dla naszego kraju. Ale budżet się do tego nie dołoży. DZIENNIK ustalił, że to wielkie giełdowe spółki sypną groszem na tę katedrę. Jej powołanie ma kosztować trzy miliony dolarów.
- Nowojorscy studenci będą uczyć się o Polsce
- Rząd wspiera naukę inżynierów
- Raport: ile zarabia profesor?
- Studia strategiczne dla rządu
- Strasburg bez polskiego konsulatu
- Harvard ma pierwszą kobietę-rektora od 400 lat
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Rozmówcy DZIENNIKA przekonują, że biznesowy mecenat nad nauką to na świecie rzecz powszechna.
Z Uniwersytetu Columbia w Nowym Jorku wywodzi się 74 noblistów, to jeden z największych opiniotwórczych ośrodków naukowych w Stanach Zjednoczonych. "Tu kształcą się przyszłe
amerykańskie elity mediów, biznesu i polityki" - mówi profesor John S. Micgiel, który 4,5 roku temu przekonał władze uczelni do otwarcia polskiej katedry.
"Jeśli młodzi Amerykanie będą pogłębiać swoją wiedzę o Polsce na fakultetach czy robiąc doktoraty w katedrze polskiej, będą interesować się waszymi sprawami" -
dodaje.
Jednak warunek, jaki postawiła uczelnia to 3 mln dolarów, które musi wpłynąć na specjalny fundusz, z którego będzie się utrzymywał ośrodek.
Choć pieniądze można jeszcze zbierać tylko do końca tego roku, na koncie jest tylko 800 tys. dolarów pochodzących głównie od amerykańskiej Polonii. Zbiórkę na katedrę obiacali szefowie
wielkich spółek giełdowych, do końca roku 9 wielkich instytucji i firm ma wpłacić całą brakującą sumę. Nie zrobią tego natomiast instytucje państwowe, choć prezydent Lech Kaczyński
zapewniał, że katedra jest dla Polski priorytetem, a były minister szkolnictwa wyższego Michał Seweryński chwalił się, że opracował koncepcję finansowania tego typu ośrodków.
Dziś rzeczniczka Ministerstwa Szkolnictwa Wyższego Katarzyna Dziedzik twierdzi, że na współfinansowanie katedry nie pozwalają przepisy. "Nie możemy finansować zagranicznych szkół z
budżetu państwa" - mówi. Kancelaria prezydenta natomiast nie odpowiedziała na nasze pytanie, czy dofinansuje ośrodek.
Polscy naukowcy nie mają wątpliwości - żeby odegrać istotną rolę w globalnym świecie, nie wystarczy promocja biznesowa, reklama, czy działalność dyplomatyczna. Potrzebna jest także
obecość wśród elit. "Jeśli elity nie poznają Polski, nie ma co liczyć na to, że ignorancja i stereotypy na nasz temat znikną" - mówi wiceprezes Fundacji na rzecz Nauki
Polskiej prof. Włodzimierz Bolecki.
Inne kraje Europy Wschodniej już mają swoje katedry na Columbii, są tu ośrodki: litewski, czeski, węgierski, rumuński, powstaje bułgarski. Tworzy się też katedra ukraińska finansowana
podobnie jak nasza przez ukraińską emigrację i biznes, choć nasi sąsiedzi mają już dwa podobne ośrodki - na prestiżowych amerykańskich uniwersytetach Harvard i Berkeley.
"Opłaciło się. Kiedy wybuchła Pomarańczowa Rewolucja na amerykańskie elity polityczne natychmiast wpłynęło lobby intelektualne, które doskonale nas znało" - mówi dr
Aleksy Kucy z Europejskiego Kolegium Polskich i Ukraińskich Uniwersytetów.
"Tak naprawdę to nieważne skąd są te pieniądze: od państwa czy biznesu, ważne, że się znalazły" - ocenia historyk idei Marcin Król. "Sam w Stanach pracowałem na
katedrze nazywanej od jej fundatora, producenta opon, katedrą Good Year. Tam biznes finansujący naukę jest normą. Może nadszedł czas na podobne normy w Polsce.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!