Inspektorzy budowlani dokładnie sprawdzają, czy w lubelskim bloku można będzie mieszkać, czy też budynek trafi do rozbiórki. Bo biegli twierdzą, że ściany nośne są uszkodzone, nie wiadomo tylko, czy te uszkodzenia będzie można naprawić.

Wszystko przez mężczyznę, który chciał wybić mrówki. Gdy użył swojej mikstury, sąsiedzi myśleli, że w bloku wybuchła bomba. Strażacy twierdzą, że staruszek nalał do wentylacji płynu owadobójczego, a potem go podpalił. Wybuch był tak silny, że rozerwało kratkę wentylacyjną, a kula ognia poparzyła dotkliwie 74-letniego mężczyznę.