"Wolverine ma za sobą historię związaną z polskim obozem zagłady" - tak napisał na internetowej stronie opiniotwórczego, izraelskiego dziennika "Haaretz" Mordechai Shinefeld, w tekście o komiksie poświęconym bohaterowi, którego rodzinę Niemcy zamknęli w obozie koncentracyjnym. Po tym jak opisaliśmy tę sprawę, wybuchł skandal, a do pracy natychmiast wzięło się nasze Ministerstwo Spraw Zagranicznych.

W efekcie interwencji polskiej ambasady w Izraelu w redakcji dziennika "Haaretz", tekst zmieniono. Błędne sformułowanie zastąpiono zdaniem: "Nazi extermination camp Sobibor".

Jeszcze wczoraj, po naszym telefonie, wydawcy izraelskiego dziennika nie zareagowali. "Sprawa jest skomplikowana i nie będziemy jej telefonicznie komentować" - usłyszał dziennik.pl w redakcji "Haaretz". Pomogła dopiero interwencja dyplomatów.

Całą sprawą mocno zdziwiony był profesor Władysław Bartoszewski. "To niemożliwe. Nie wyobrażam sobie innej sytuacji. Nasze stosunki z Izraelem, z którego właśnie wróciłem, są w szczytowo dobrej formie. Gazeta <Haaretz> jest nam życzliwa, w sposób przyjazny opisuje kontakty izraelsko-polskie. To musi być nieporozumienie" - mówił doradca premiera Tuska do spraw kontaktów zagranicznych.

Obóz koncentracyjny w Sobiborze zbudowali Niemcy w 1942 roku. Naziści zamordowali w nim, zaledwie w ciągu jednego roku, aż 250 tysięcy Żydów. Zlikwidowano go po buncie i ucieczce więźniów. Historia ta trafiła nawet na ekrany kin w słynnym filmie "Ucieczka z Sobiboru".