Mecz Polska-Austria już niebawem. Na tym samym stadionie - i to zaledwie kilka metrów od siebie - znajdą się dwaj prezydenci: obecny i były. Nie jest tajemnicą, że panowie - mówiąc delikatnie - sympatią się nie darzą. Dlatego nic dziwnego, że obaj raczej woleliby się nie widzieć.

W niedawnym wywiadzie dla telewizji Polsat prezydent Kaczyński oznajmił, że Lech Wałęsa był agentem "Bolkiem". Były prezydent jest wściekły i domaga się od głowy państwa przeprosin. Chce także sprawę skierować do sądu.

Nawet, jeśli więc wygramy i polscy kibice wpadną w euforię, Lech Kaczyński nie będzie chciał dzielić tej radości z Lechem Wałęsą. Jak mówi "Rzeczpospolitej", takiego spotkania - nawet na zatłoczonym stadionie - po prostu sobie nie wyobraża.

"Ja nie pokażę żadnych różnic między nami za granicą, natomiast w kraju będziemy się prać" - zapewnia tymczasem Lech Wałęsa, cytowany przez gazetę.pl.

Prezydent Kaczyński jest już w Austrii. Lot trwał 50 minut. Na pokładzie, oprócz prezydenckich ministrów, była także opozycja: między innymi wicepremier, szef MSWiA Grzegorz Schetyna i minister sportu Mirosław Drzewiecki, obaj z PO.

Jak dowiedział się dziennik.pl, przez całą podróż nasi politycy rozmawiali głównie o piłce nożnej, a Lech Kaczyński - w doskonałym nastroju - wspominał historyczne spotkania naszych zawodników.

Na trybunach wiedeńskiego stadionu Lech Kaczyński zasiądzie z prezydentem Heinzem Fischerem. Zanim jednak obaj udadzą się na mecz, zjedzą kolację.