Ważne osoby ze stołecznego samorządu bardzo polubiły loty za granicę. Jak wylicza "Życie Warszawy", średnio co trzeci dzień ważny urzędnik z warszawskiego ratusza wylatuje za granicę.

Należy do nich najważniejsza urzędniczka - prezydent stolicy Hanna Gronkiewicz-Waltz z Platformy Obywatelskiej. Od momentu jej wyboru na tę funkcję latała za granicę dziesięć razy: odwiedziła Brukselę, Rzym, Madryt, Berlin, Lublanę, Kijów, Cannes i Chicago. Znane są już również najbliższe plany podróżnicze pani prezydent. Po wakacjach Gronkiewicz-Waltz wybiera się do Jerozolimy.

Gdy prezydent stolicy wyjeżdża, miastem rządzą jej zastępcy. To tłumaczy, dlaczego oni podróżują dużo rzadziej niż ich szefowa. Jerzy Miller i Włodzimierz Paszyński wyjeżdżali czterokrotnie.

Pierwszy poznawał w Londynie sposób budowania szpitali w systemie partnerstwa publiczno-prywatnego. Drugi odbył między innymi dziewięciodniową wizytę w Szanghaju - przyglądał się organizacji letniej olimpiady specjalnej.

Andrzej Jakubiak został wysłany tylko raz - na obchody 70. rocznicy bombardowania hiszpańskiej Guerniki. Do Brukseli i Dusseldorfu jeździł Jarosław Kochaniak. Jedynym wiceprezydentem, który ani razu nie pojechał za granicę, jest Jacek Wojciechowicz.

Podróże na koszt ratusza cieszą się również powodzeniem wśród szefów biur warszawskiego urzędu miasta. Aż dwanaście razy za granicę jeździła szefowa promocji Katarzyna Ratajczyk. Tuż za nią na liście plasują się szefowie biura sportu - dziesięć wyjazdów.