"Wszystkich moich klientów, którzy wypływali, ostrzegałem przed pogodą, dorzuciłem oprócz kapoków kamizelki asekuracyjne" - powiedział wczoraj DZIENNIKOWI Marian Kujawski z wypożyczalni jachtów "Polaris” w Giżycku. Inne firmy czarterujące łodzie wysyłały do przebywających na wodzie SMS-y z ostrzeżeniami lub telefonowały na komórki. "Kiedy jest informacja o złej pogodzie, wypływa mniej łódek" - mówił Jan Leszczyński, szef firmy wypożyczającej jachty w Mikołajkach. Już w sobotę 10-minutowe uderzenie wiatru wywróciło na Mazurach kilkadziesiąt łodzi, ale nikt nie zginął. Szef mazurskiego WOPR mówi tymczasem, że bezpieczeństwo w chwili załamania się pogody zależy głównie od rozsądku żeglarzy.

p

Katarzyna Skrzydłowska-Kalukin: Czy od ubiegłego roku żeglujący turyści stali się ostrożniejsi?

Paweł Czubiński*: Różnie to bywa. Żeglarze interesują się pogodą, dzwonią do nas, pytają w portach, ale kiedy dochodzi do wywrotki, kamizelki zostają pod pokładem do samego końca.

Skąd to lekceważenie zagrożenia?

Kiedyś, żeby pływać łodzią, trzeba było zdobyć patent żeglarza a więc przejść przeszkolenie. Od roku patent trzeba mieć tylko na łódź powyżej siedmiu metrów długości, a więc dużą. Na ponad połowie łodzi mogą więc pływać żółtodzioby, które nie wiedzą, jak się zachować w razie niebezpieczeństwa.

A jak się zachować?

Trzeba mieć kamizelki ratunkowe, a telefony trzymać w aquapackach, żeby po wywrotce zadzwonić po pomoc pod nr 601 100 100 albo pod 112. Im szybciej dotrze do nas sygnał, tym większe szanse na uratowanie załogi. Najlepiej zwijać się przy pierwszych sygnałach burzy. W żadnym wypadku nie zostawać wewnątrz jachtu, tylko wyjść na pokład i szczelnie zamknąć kabinę, żeby woda nie wdarła się do środka. W wodzie trzeba trzymać się w grupie blisko przewróconej łodzi. Ludzie, którzy wysilają się na pseudoheroizm i płyną po pomoc, giną już pod drugą falą.

Jak długo człowiek wytrzyma w wodzie na środku jeziora?

Jeżeli ma na sobie ubranie i kamizelkę, to nawet kilka godzin, bo ubranie działa jak pianka. Jeżeli jednak jest w kąpielówkach, to w trudnych warunkach taki człowiek wytrzyma maksymalnie 30 – 40 minut.

* Paweł Czubiński jest szefem mazurskiego Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego