Zdaniem prokuratora Urbaniaka, dokumenty dotyczące ewentualnej prowokacji SB mogą być w zbiorze zastrzeżonym Instytutu Pamięci Narodowej. "W aktach SB były dokumenty w tej sprawie" - wyjaśnił TVP Info prokurator Urbaniak.

Z zeznań świadków w sprawie śmierci Stanisława Pyjasa wynika, że w krakowskiej SB rywalizowali ludzie związani z Mieczysławem Moczarem i Stanisławem Kanią oraz tzw. śląski desant, czyli ludzie I sekretarza KC, Edwarda Gierka.

Ci pierwsi wspierali Jana Billa - to on przyjmował raporty Lesława Maleszki. Jednak szefem krakowskiego SB został protegowany Gierka, Stefan Gołębiowski. "Ta rywalizacja w SB była bardzo silna, co zresztą potwierdziło wielu przesłuchanych przeze mnie świadków" - tłumaczył Urbaniak.

"We wszystkich krajach komunistycznych rywalizowały ze sobą partia i bezpieka" - mówi Janusz Rolicki, autor biografii Edwarda Gierka i wywiadu rzeki z I sekretarzem "Przerwana dekada".

Publicysta potwierdził, że Gierek wspominał o możliwych działaniach części SB mających go zdyskredytować. "Raz brała górę policja polityczna, jak było za czasów Bieruta, innym razem górą była partia. Wiem, że po zabójstwie Stanisława Pyjasa, Gierek kazał sprawdzać także tzw. stronę polityczną tej śmierci. Sądził, że to była prowokacja przeciwko niemu. Ten temat będzie jednak niezmiernie trudny do prześledzenia, bo dotyczy ludzi z samej góry bezpieki" - wytłumaczył Rolicki.

"Nie można wykluczyć takiego spisku. Gierek nieustannie podejrzewał Kanię" - potwierdził istnienie rywalizacji wśród najwyźszych funkcjonariuszy PRL Antoni Dudek, doradca prezesa IPN. "Mam jednak wątpliwości. Gdyby sprawa Pyjasa miała być uderzeniem w I sekretarza, posłużono by się kimś bardziej znanym, z czołówki opozycji. Tymczasem Pyjas nie był powszechnie znaną postacią" - powiedział Dudek.

Prokurator Krzysztof Urbaniak uważa, że kwerenda zbioru zastrzeżonego może pozwolić na znalezienie dowodów umożliwiających osądzenie osób winnych śmierci Pyjasa. Ale nie tylko. "Odnalezione niedawno trzy nowe teczki tajnych współpracowników SB mogą być podstawą do postawienia zarzutów kolejnym osobom, mającym związek z niszczeniem dokumentów <Ketmana> w Krakowie" - wyjaśnił Urbaniak.