Hołowczyc trafił do szpitala
To była jedna z najbardziej dramatycznych chwil w życiu Krzysztofa Hołowczyca. Tuż po tym, jak słynny kierowca wrócił z rajdu w Brazylii, dopadła go ogromna gorączka. Podejrzewano nawet, że to malaria albo inna śmiertelna choroba. To dlatego trafił do specjalistycznego szpitala w Gdyni - pisze "Fakt".
- Hołowczyc wygrywa w Tunezji
- Hołowczyc też nie będzie nieść znicza
- Zamiast do Dakaru pojadą do domu
- "Hołek" liderem Rajdu Orlenu
- Hołowczyc: Protestuję, bo polityka weszła do sportu
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Krzysztof Hołowczyc od połowy czerwca ścigał się w rajdzie terenowym wiodącym bezdrożami Brazylii. Czuł się znakomicie, jeździł bardzo szybko i pewnie. W ubiegłą niedzielę wrócił do Polski, do rodzinnego Olsztyna. Tu zaczęło się z nim dziać coś dziwnego. We wtorek w nocy nasz mistrz dostał wysokiej gorączki, termometr wskazywał ponad 40 stopni. Hołowczyc natychmiast poszedł do lekarza rodzinnego.
"Doktor powiedział, że nie ma żartów, bo wróciłem z terenów, gdzie występuje wiele tropikalnych chorób. Jechaliśmy przecież przez amazońską dżunglę. Natychmiast wypisał mi skierowanie do Gdyni" - opowiada "Faktowi" Hołowczyc.
Rajdowiec we środę był już w gdyńskim Instytucie Medycyny Morskiej i Tropikalnej w Gdyni. Trafił do trzyoosobowej sali. Lekarze zrobili mu mnóstwo badań, został podłączony do kroplówki, dostawał leki na wzmocnienie.
"Medycy podejrzewali febrę, malarię, dengę albo żółtaczkę pasożytniczną" - wymienia Krzysztof Hołowczyc. "Na szczęście badania tego nie potwierdzają. Jestem już spokojny, bo tutejsi lekarze to świetni fachowcy. Prawdopodobnie to zwykły wirus" - dodaje z ulgą. Jeśli się tak okaże, to wybitny kierowca już dzisiaj wyjdzie ze szpitala.























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!