Prokuratura: Geremek nie miał zawału
To nie zawał serca był przyczyną nagłego manewru, przez który zginął profesor Bronisław Geremek. Europoseł zmarł od obrażeń wynikłych z wypadku - ogłosili prokuratorzy po sekcji zwłok. Jak ustalił dziennik.pl, niewykluczone, że w mercedesie profesora pękła opona.
- Zagraniczni politycy wspominają profesora
- To nie prędkość była przyczyną wypadku Geremka
- Wałęsa: Liczyłem, że Geremek będzie prezydentem
- Wirtuoz politycznych ćwierćtonów
- Niezwykły człowiek i zwykła śmierć
- Geremek będzie miał swoją salę w Sejmie
- Pogrzeb Geremka w poniedziałek w południe
- Geremek miał szanse zostać prezydentem UE
- Benedykt XVI zasmucony śmiercią Geremka
- Panteon czeka na profesora Geremka
- Nie znaleziono usterek w aucie Geremka
- Świadek nie pamięta wypadku Geremka
- Świadek: Geremek nikogo nie wyprzedzał
- Zgłosili się świadkowie wypadku Geremka
- Geremek zginął w roztrzaskanym aucie
- Europa zamilkła na minutę po śmierci profesora
- Prezydent: To bardzo smutna wiadomość
- "Geremek dla ojczyzny wyprułby sobie żyły"
- Michnik: Geremek wybaczył IPN-owi krzywdy
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Świadkowie wypadku mówią, że słyszeli huk pękającej opony. Czy właśnie to było przyczyną tragedii? Badają to biegli, bowiem opona mogła wybuchnąć już w momencie czołowego zderzenia samochodów.
Jak dowiedział się w niedzielę dziennik.pl, jedna ze wstępnych hipotez policji mówiła, że Bronisław Geremek mógł mieć zawał lub zasłabnąć za kierownicą. Według nieoficjalnych wyników przeprowadzonej dzisiaj sekcji zwłok profesor nie miał zawału serca.
Prokuratura ujawniła dziś wstępne wyniki sekcji zwłok. Według nich, przyczyną śmierci polityka były obrażenia wielonarządowe odniesione w wypadku. Nie znaleziono nic, co wskazywałoby na zawał serca.
Pasażerka mercedesa nie pamięta, by profesor miał kłopoty ze zdrowiem podczas jazdy. "To trwało ułamki sekund. Nawet nie wiem, jak to się stało" - tak, tuż po wypadku, mówiła policjantom asystentka profesora. Była przytomna. Nie było widać, by z Bronisławem Geremkiem działo się coś złego - opowiadała.
Kobieta nie potrafiła odpowiedzieć na pytanie, dlaczego w miejscowości Lubień na krajowej "dwójce" Geremek nagle zjechał na przeciwległy pas i czołowo zderzył się z dostawczym fiatem ducato. Profesor zginął na miejscu. Jego pasażerka, a także dwie osoby jadące fiatem, zostały ranne.
Policjanci potwierdzają, że to nie prędkość była przyczyną tragicznego wypadku. Jak ustalił dziennik.pl, z pierwszych oględzin wynika, iż oba auta jechały nie szybciej niż 90-100 km/h.
Policja i prokuratura apelują też do świadków, którzy jechali za mercedesem profesora Geremka, by zgłosili się i opowiedzieli, co zdarzyło się na drodze pod Nowym Tomyślem.























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!