Dziennik.plKraj

Wtorek, 29 maja 2012

Imieniny: Marii Magdaleny, Teodozji, Maksyma

Pogrzeb Polaka zabitego paralizatorem

2008-07-19 | Ostatnia aktualizacja: 18:38 | Komentarze: 0 | skomentuj

Jego śmierć wstrząsnęła całym światem. Robert Dziekański zginął porażony policyjnym paralizatorem na kanadyjskim lotnisku, a jego śmierć nagraną kamerą w telefonie komórkowym jednego z pasażerów pokazywały wszystkie telewizje. Dziś prochy Polaka spoczęły na cmentarzu w jego rodzinnych Pieszycach na Dolnym Śląsku.

Pogoda

POLSKA

Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Choć od śmierci Polaka minęło już dziewięć miesięcy, ta tragedia jest wciąż żywa w Kanadzie. Kilkanaście dni temu ukazał się raport komisji, która badała interwencję policji na lotnisku w Vancouver. Autorzy raportu nie wskazują winnych zabójstwa, jest tylko kilka zaleceń dla mundurowych posługujących się taserem, czyli elektrycznym paralizatorem.

Dostęp do tej broni ma być ograniczony, będą mogli jej używać tylko policjanci z dłuższym stażem i tylko wobec agresywnych napastników. Ale gdyby nie monitoring i kamery w rękach świadków obserwujących tragedię Roberta Dziekańskiego, mundurowi tłumaczyliby się, że walczyli z agresywnym osobnikiem.

40-letni Polak na pewno agresywny nie był. Przyleciał do Kanady do matki. Czekał na lotnisku już kilka godzin, nie znał angielskiego, był zagubiony. Gdy zaczął się awanturować, do akcji wkroczyli policjanci. Na ich widok Dziekański uniósł ręce, pochylił głowę. Ale mundurowi najpierw strzelili z paralizatora, a potem rzucili się na obezwładnionego Polaka. Dziekański nie wytrzymał elektrycznego szoku. Zmarł przed przybyciem karetki.

Kanadyjskie władze nie czują się winne śmierci Polaka. "Jestem całym sercem z czterema funkcjonariuszami, którzy cierpią przez tę sprawę. Nasi oficerowie to także ludzie" - powiedział Gordon Campbell, premier prowincji Kolumbia Brytyjska.

Oficjalna ceremonia pogrzebowa zmarłego tragicznie Polaka odbyła się 31 października w Kamloops w kanadyjskiej Kolumbii Brytyjskiej. Prochy Roberta Dziekańskiego spoczęły w dwóch urnach. Jedna z nich dziś została złożona w rodzinnym grobie na pieszyckim cmentarzu, druga została w Kamloops.

Źródło: dziennik.pl

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane galerie:

Wiadomości z Kraju

    «