Polska marynarka wojenna poszła na dno
Gdyby rozpętała się teraz wojna na morzu, Polska nie miałaby szans. "W razie agresji od strony morza nie bylibyśmy w stanie bronić się dłużej niż jeden dzień" - mówią "Wprost" wysocy rangą oficerowie. Winien jest fatalny stan okrętów. Spośród 40, które mamy, tylko trzy są sprawne - twierdzi tygodnik.
- Marynarka wydaje majątek na "Gawrona"
- Eksplozje w wodach Zatoki Gdańskiej
- Rząd tnie finanse armii
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Zdecydowana większość polskich okrętów wymaga gruntownej naprawy, a część powinna być zezłomowana. Podczas kilku poufnych spotkań z ministrem obrony narodowej Bogdanem Klichem wysocy rangą oficerowie Marynarki Wojennej zwrócili się z dramatycznym apelem o zwiększenie budżetu przeznaczonego na ochronę polskich wód terytorialnych - ustalił "Wprost". Ich zdaniem, bez zakupu nowoczesnych okrętów w 2015 roku tylko trzy polskie okręty będą pływać po Bałtyku.
Informacje potwierdziło kilku wysokich rangą oficerów Marynarki Wojennej. "Poza tymi trzema okrętami, żaden inny nie nadaje się do walki" - mówią.
"Część jednostek realizuje bieżące zadania, a część jest na przeglądach i remontach" - twierdzi komandor porucznik Bartosz Zajda, rzecznik dowódcy Marynarki Wojennej. Jego zdaniem jednak sprawnych technicznie jest więcej niż trzy jednostki.
MON nie chce komentować naszych informacji. "W ramach obowiązków służbowych, minister obrony często spotyka się z przedstawicielami różnych formacji zbrojnych, w tym także Marynarki Wojennej. Tematyka i przebieg tych spotkań nie są jednak podawane do publicznej wiadomości" - mówi Robert Rochowicz, rzecznik MON.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!