Dziennik.plKraj

Wtorek, 29 maja 2012

Imieniny: Marii Magdaleny, Teodozji, Maksyma

Anglicy ugrzęzli w polskim lesie przez GPS

2008-08-01 | Ostatnia aktualizacja: 18:39 | Komentarze: 0 | skomentuj
Przez GPS na wiele godzin utknęli w lesie

Przez GPS na wiele godzin utknęli w lesie / Inne

Najnowsze osiągnięcia techniki bywają zgubne. Przekonali się o tym młodzi Brytyjczycy, którzy jechali autem z Opola do Pragi. By się nie zgubić, włączyli nawigację satelitarną. Ale GPS zaprowadził ich w środek lasu. Auto ugrzęzło. Anglicy byli wyjątkowo nieporadni, bo zamiast odkopać koła, zadzwonili ze skargą do rodziców, a potem po pomoc drogową.

Pogoda

POLSKA

Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

"Trzej młodzi Brytyjczycy jechali trasą nr 409 - Opole-Prudnik - i w miejscowości Smolarnia natknęli się na zamkniętą z powodu remontu drogę. Skorzystali ze wskazań nawigacji satelitarnej, która poprowadziła ich objazdem - przez las" - mówi podinspektor Jarosław Dryszcz z zespołu prasowego opolskiej policji.

Na nieszczęście dla turystów, samochód - wiedziony najnowszą techniką satelitarną - nie sprostał polskiej leśnej drodze i ugrzązł w środku lasu.

Przerażeni Brytyjczycy, zamiast po prostu odkopać auto i wypchnąć na twardy grunt, najpierw zadzwonili do swoich rodziców w Anglii, a ci zawiadomili ambasadę brytyjską. Potem wezwali pomoc drogową, ale ta nie dotarła. Nie była w stanie odnaleźć turystów zagubionych w lesie.

"Anglicy czekali prawie dziewięć godzin. W końcu - korzystając z numeru alarmowego 112 zawiadomili policję" - mówi Dryszcz.

Mundurowi szybko ustalili położenie pojazdu na podstawie wskazań urządzenia GPS turystów. Niemiła przygoda skończyła się dla Brytyjczyków, gdy przyjechał ciągnik. Na prośbę policjantów rolnicy wyciągnęli samochód z grzęzawiska.

"Dwaj mieszkańcy Przechodu dostarczyli turystom również napoje, które z uwagi na panujący upał w trakcie dnia oraz kilkanaście godzin spędzonych w lesie bardzo się przydały" - opowiada Dryszcz. "Pomogliśmy dotrzeć turystom do Nysy. Po emocjach nocnej przygody pojadą w dalszą podróż - tym razem pewnie omijając drogi leśne" - dodaje.

Źródło: dziennik.pl

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane galerie:

Wiadomości z Kraju

    «