Anglicy ugrzęzli w polskim lesie przez GPS
Najnowsze osiągnięcia techniki bywają zgubne. Przekonali się o tym młodzi Brytyjczycy, którzy jechali autem z Opola do Pragi. By się nie zgubić, włączyli nawigację satelitarną. Ale GPS zaprowadził ich w środek lasu. Auto ugrzęzło. Anglicy byli wyjątkowo nieporadni, bo zamiast odkopać koła, zadzwonili ze skargą do rodziców, a potem po pomoc drogową.
- Wielki test systemów GPS
- Zabawa z GPS-em podbija Polskę
- Numer alarmowy 112 w całej Unii
- Ratusz montuje GPS, by śledzić urzędników
- Internet do 50 megabitów w nawigacji GPS
- GPS do motocykla, genialny i drogi bajer
- GPS dla miłośników Davida Hasselhoffa
- Ruszył polski rewelacyjny system GPS
- Największy rysunek GPS-em to oszustwo
- Najsympatyczniejszy GPS do samochodu
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Trzej młodzi Brytyjczycy jechali trasą nr 409 - Opole-Prudnik - i w miejscowości Smolarnia natknęli się na zamkniętą z powodu remontu drogę. Skorzystali ze wskazań nawigacji satelitarnej, która poprowadziła ich objazdem - przez las" - mówi podinspektor Jarosław Dryszcz z zespołu prasowego opolskiej policji.
Na nieszczęście dla turystów, samochód - wiedziony najnowszą techniką satelitarną - nie sprostał polskiej leśnej drodze i ugrzązł w środku lasu.
Przerażeni Brytyjczycy, zamiast po prostu odkopać auto i wypchnąć na twardy grunt, najpierw zadzwonili do swoich rodziców w Anglii, a ci zawiadomili ambasadę brytyjską. Potem wezwali pomoc drogową, ale ta nie dotarła. Nie była w stanie odnaleźć turystów zagubionych w lesie.
"Anglicy czekali prawie dziewięć godzin. W końcu - korzystając z numeru alarmowego 112 zawiadomili policję" - mówi Dryszcz.
Mundurowi szybko ustalili położenie pojazdu na podstawie wskazań urządzenia GPS turystów. Niemiła przygoda skończyła się dla Brytyjczyków, gdy przyjechał ciągnik. Na prośbę policjantów rolnicy wyciągnęli samochód z grzęzawiska.
"Dwaj mieszkańcy Przechodu dostarczyli turystom również napoje, które z uwagi na panujący upał w trakcie dnia oraz kilkanaście godzin spędzonych w lesie bardzo się przydały" - opowiada Dryszcz. "Pomogliśmy dotrzeć turystom do Nysy. Po emocjach nocnej przygody pojadą w dalszą podróż - tym razem pewnie omijając drogi leśne" - dodaje.























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!