Premier odprawił w kamasze ostatnich poborowych
Można narzekać na rząd, że mimo obietnic przedwyborczych nie mamy autostrad i sprawnej służby zdrowia. Ale w sprawie uzawodowienia armii konsekwencji premierowi odmówić nie można. Donald Tusk odprawił do wojska ostatnich poborowych, którzy będą służyć z przymusu. Na uroczystej przysiędze w Krakowie zapewniał, że Polska będzie teraz tworzyć armię "silniejszą, sprawniejszą i skuteczniejszą niż kiedykolwiek w historii".
- MON wyrzuca urzędników i kończy z poborem
- Premier Tusk upomina PSL
- Czy to będzie ostatni pobór do wojska?
- Chcesz do armii? To kosztuje...
- Oto ostatni rekrut w Polsce
- Tegoroczny pobór nie będzie ostatnim?
- Ostatni taki pobór w Polsce
- Od przyszłego roku koniec z poborem do wojska
- Polskie wojsko na gwałt wzywa poborowych
- "Żołnierzy z kryminalną przeszłością może być więcej"
- Uciekałeś od wojska? MON może ci odpuści
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-02-16

temp. min -14°C max. 2°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
W Krakowie na premiera czekały przyjemne rozrywki, takie jak pokaz musztry paradnej i defilada, ale były też momenty mniej przyjemne. Chodzi o konferencję prasową, na której dziennikarze
pytali premiera o tarczę antyrakietową i o dystans rządu do jej instalacji, a także o wojnę między rządem a prezydentem, który chciałby jak najszybciej podpisać umowę instalacyjną z
USA.
"Na wiele miesięcy przed powstaniem mojego rządu rozpoczęto Z Amerykanami negocjacje, które nie zgadzały się z naszym interesem. To dlatego teraz
chcemy ten nie najlepszy początek zmienić w dobry finał" - mówił premier.
O planach uzawodowienia armii najwięcej mówił minister obrony Bogdan Klich. Powiedział, że to ostatnia centralna przysięga, bo tegoroczny pobór jest ostatni, a w grudniu do armii trafią
ostatni poborowi. "Od stycznia przyszłego roku nie będziemy brać z obowiązku do wojska polskiego nikogo, kto by tego nie chciał" - zadeklarował Klich.
Szef MON mówił, że od października przyszłego roku w koszarach polskiego wojska nie będzie już żołnierzy zasadniczej służby wojskowej. "Tak abyśmy mogli spełnić deklarację
pana premiera i od 1 stycznia 2010 roku mogli wprowadzić w Polsce w pełni zawodową armię" - mówił minister obrony.
Premier z kolei podkreślił, że w dobie," w której w konfliktach wygrywa przede wszystkim myśl, technika i siła gospodarcza, nasi żołnierze muszą stać się w pełni konkurencyjni
wobec tych wyzwań i tych sił, które w świecie usiłują zdobyć pozycję dominującą".
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!