Polskę budują kradzione koparki
Polskie firmy budowlane masowo korzystają z kradzionego sprzętu - twierdzą rozmówcy DZIENNIKA w policji. Według nich mafia chce zarobić na tym, że Polska stała się wielkim placem budowy i oferuje budowlance tanie kradzione maszyny z Zachodu. Policja oblicza, że nawet co trzecia sztuka sprzętu używanego na budowach może pochodzić z kradzieży.
- Koniec handlu kradzionymi samochodami
- Uważajcie na Polaków, bo was okradną
- Celnicy odkryli kolejną mafię paliwową
- Żona gangstera, kochanka mafiosa, znajoma ministra
- Mafia wynajmowała pseudokibiców Legii
- Kaczyński bał się, że w mafii byli koledzy?
- Areszt dla mafijnego rusznikarza
- Policja będzie mogła napadać i porywać ludzi
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Zyski z tego procederu sięgają dziesiątków, może setek milionów złotych" - uważają policjanci. "Jest boom budowlany, w kraju brakuje maszyn, a przestępcy
wpasowali się w tę lukę znakomicie" - mówi rozmówca DZIENNIKA z Centralnego Biura Śledczego. Twierdzi wręcz, że sprowadzanie kradzionych wywrotek i koparek zastępuje
"tradycyjny" biznes, czyli handel uprowadzonymi samochodami.
Według informacji DZIENNIKA w całym kraju toczy się kilka poważnych śledztw dotyczących kradzieży sprzętu budowlanego w Europie Zachodniej i sprowadzaniu go do kraju. "Skala problemu
jest gigantyczna. Wystarczy wyobrazić sobie, że niewiele jest aut za 100 tys. euro, tymczasem od takiej kwoty zaczynają się ceny wielu koparek, ciężarówek czy potężnych maszyn
rolniczych" - wyjaśnia rozmówca DZIENNIKA.
Jego słowa potwierdza choćby niedawna wpadka przestępców w Gorzowie. Policja zatrzymała dziesięć maszyn - wszystkie znaleziono w komisach handlujących używanym sprzętem. "Ich
wartość waha się od kilkudziesięciu do stu tysięcy euro. Wszystkie pochodziły z kradzieży w Niemczech" - mówi rzecznik gorzowskiej prokuratury Grzegorz Domarecki.
Nasi rozmówcy w policji utrzymują, że proceder sterowany jest z Niemiec i że jego niekwestionowanym królem jest pewien znaczący biznesmen. "To właściciel dużej firmy działającej w
Niemczech i dawny współpracownik mafii z lat 90." - mówi jeden z naszych rozmówców.
Sama kradzież jest bardzo brawurowym przedsięwzięciem, o wiele trudniejszym niż wywiezienie markowego audi. Tak było ponad rok temu, gdy złupiony został jeden z wielkich sklepów maszyn
budowlanych w hiszpańskiej Andaluzji. Właścicielowi nie pomogło nawet zainstalowanie wokół siedziby drutu kolczastego i zatrudnienie profesjonalnej ochrony.
"Strażnicy zostali sterroryzowani długą bronią. Przestępcy nawet nie trudzili się otwieraniem bramy. Po prostu jedną z koparek rozjechali ogrodzenie. Wyrwą wyjechało jeszcze kilka
wielkich ciężarówek marki Volvo, każda warta około 200 tys. euro" - opowiada oficer policji. Podobne napady są częste w Niemczech, Wielkiej Brytanii i Irlandii. W tych ostatnich
krajach plagą są również kradzieże sprzętu rolniczego.
Zdaniem jednego z polskich funkcjonariuszy z którymi rozmawialiśmy, za dużą częścią napadów w całej europie stoją właśnie Polacy. Korzystają ze współpracy z miejscowymi bandytami
jedynie do legalizowania ukradzionych ciężarówek i koparek. "Czasem posuwają się nawet do wykupienia firmy, która działa na rynku od wielu lat" - mówi jeden z naszych
informatorów.
Prócz wysokiej ceny, czyli ogromnych zysków dla złodziei, maszyny budowlane i rolnicze mają jeszcze jedną przewagę nad samochodami. Są bardzo słabo zabezpieczone przed kradzieżą.
Większość z nich przestępca jest w stanie uruchomić śrubokrętem lub prymitywną metodą "na krótko", czyli spinając kable w stacyjce. Jednocześnie ryzyko wpadki jest
niewspółmiernie mniejsze. Kradzione auto jest bardzo trudno zalegalizować, ciężki sprzęt na razie stosunkowo łatwo.
"Według naszych nieoficjalnych informacji od 30 do 50 proc. rynku maszyn budowlanych kontrolują gangi. Gangi, których ludzie wyglądają jak uczciwi biznesmeni" - tłumaczy nasz
rozmówca.
p
Rozmowa z Janem Ołpińskim - autoryzowanym dystrybutorem maszyn budowlanych firmy Caterpillar
Ilona Blicharz: Według policji sprzedawane w Polsce po niskich cenach maszyny budowlane często pochodzą z kradzieży. Spotkał się pan z tym procederem?
Jan Ołpiński: Zdarza się to coraz częściej. Miałem klienta, który chciał naprawić swoją maszynę, ale kiedy zamówiliśmy do niej części, okazało się, że widnieje w bazie danych jako
pojazd kradziony. On nawet nie zdawał sobie z tego sprawy. Z kolei całkiem niedawno z parkingu naszej firmy ukradziono koparkę. Podobno "pojechała" na wschód.
Łatwo ukraść taką maszynę?
O wiele łatwiej niż samochód. One nie mają nawet dowodu rejestracyjnego. Na dodatek to zazwyczaj maszyny wolnobieżne ,więc zostawia się je na placu budowy, gdzie na przestrzeni kilku
kilometrów są tylko dwa stanowiska ochroniarskie.
Czy koparki, spycharki i walce to towar, który łatwo sprzedać?
Boom budowlany w Polsce sprawił, że popyt na maszyny jest ogromny. Coraz częściej kupują je również rolnicy, korzystając z dotacji europejskich. Popularne są koparko-ładowarki do prac w
rolnictwie albo dorabiania po godzinach. Ale ponieważ dobre maszyny budowlane to dość duży wydatek, dlatego każdy, kto oferuje je tanio, znajduje nabywcę.























~Dorota -2011-03-03 16:05
Szara strefa. Kupując samochód nawet za 3 tysiace musisz go zarejestrować i wykupić ubezpieczenie zeby móc nim wyjechać na drogę, a kupuj koparke średnia cena ok 200 tysiecy bez rejestarcji bez jakiejkolwiek ewidencji, ubezpieczenie kosztuje grosze, po drogach można jeżdzić i nikt nie sprawdzi czy kradziona bo niema ewidencji takiego sprzętu. Bez rejestarcji kraść można nikt nie wnika takie prawo mamy, a moze raczej takich specjalistów od tworzenia tego prawa. SZARA STREFA.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!