Upadek Hanny Lis
O mały włos, a środowy wieczór zakończyłby się dla Hanny Lis tragicznie. Jak dowiedział się "Fakt", dziennikarka runęła ze schodów w swoim pięknym domu w Konstancinie. Groźnie wyglądający upadek na szczęście skończył się tylko potłuczeniami - zauważa bulwarówka.
- Lis uczy się chodzić za 10 tysięcy
- Tomasz Lis broni żony
- Ranking najcenniejszych gwiazd Polski
- Nikt nie chce pracować z Lis
- Lis z żoną uciekają z Polski?
- Lis: Skarżył się na mnie Gosiewski
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-02-14

temp. min -19°C max. 1°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
W środę wieczorem Hanna przez cały wieczór biegała po schodach z góry na dół i z powrotem. Jedna z jej córek była chora, więc troskliwa mama co rusz musiała jej coś przynosić - zauważa "Fakt". W pewnym momencie dziennikarka tak pechowo stanęła na stopniu, że straciła równowagę i poleciała w dół. Najbardziej ucierpiała ręka Hanny. Bardzo bolała i była opuchnięta. Dziennikarka podejrzewała, że jest złamana lub przynajmniej pęknięta - pisze "Fakt".
Rano Hanna nie pojawiła się w pracy, pojechała na prześwietlenie. Pod znakiem zapytania stanęło nawet prowadzenie przez nią głównego wydania "Wiadomości” następnego dnia, w czwartek. Diagnoza na szczęście okazała się dla niej pomyślna. Prześwietlenie wykazało, że kości są całe, a ręka jest tylko potłuczona. Nie trzeba było więc zakładać gipsu - dodaje bulwarówka.
Dziennikarka miała wiele szczęścia, bo taki upadek może się skończyć bardzo skomplikowanymi złamaniami. Mimo bólu Hanna, która jest silną kobietą, wróciła do pracy i w czwartek poprowadziła "Wiadomości”. Ani przez chwilę nie pokazała, że ma problemy z ręką - komentuje "Fakt".






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!