Co robią bohaterowie afery gruntowej
Z czego żyją bohaterowie afery gruntowej Andrzej Kryszyński i Piotr Ryba? Po opuszczeniu aresztu Kryszyński wrócił do zawodu prawnika, z kolei Ryba myśli o wydaniu poradnika zatytułowanego „Jak przeżyć w areszcie”. Ich proces karny właśnie rozpoczął się przed warszawskim sądem - czytamy w DZIENNIKU.
- Lepper miał przeciek od Kurskiego i Bielana?
- Lepper: Kaczyński chciał mnie wykończyć
- CBA miało go gnębić, a nie ma na to dowodów
- CBA wymuszało zeznania obciążające PO?
- Rząd Kaczyńskiego obaliły specsłużby?
- Piotr R.: Lepper nie był w nic zamieszany
- Afera gruntowa mniej tajna
- Oskarżeni w aferze gruntowej. Pierwsi i ostatni?
- Kto opóźnia śledztwo w sprawie akcji CBA?
- CBA wykorzystało więźnia w aferze gruntowej?
- Lepper i Giertych - dwaj panowie po przejściach
- Lepper wraca i chce być prezydentem
- "CBA podało sądowi pasztet z królika"
- Afera gruntowa: Jeden się przyznał, drugi nie
- Lepperowi pętla zaciska się wokół szyi
- Lepper: Rydzyk nie ostrzegał mnie przed CBA
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
O Kryszyńskim i Rybie zrobiło się głośno latem ubiegłego roku, kiedy wpadli w zasadzkę przygotowaną przez agentów CBA. Tajna operacja z użyciem dziesiątków fałszywych dokumentów i najnowocześniejszej techniki miała doprowadzić do złapania na przyjmowaniu łapówki ówczesnego wicepremiera Andrzeja Leppera. Akcja zakończyła się fiaskiem, bo zdaniem prokuratury Lepper został ostrzeżony o prowokacji. Na ławie oskarżonych zasiedli jedynie Ryba i Kryszyński, a ich proces właśnie się rozpoczął.
DZIENNIK ustalił, że w internecie właśnie pojawiła się strona oferująca usługi prawne mecenasa Kryszyńskiego. Jest on z wykształcenia prawnikiem, a na początku lat 90. ukończył elitarną szkołę wywiadu w Kiejkutach Starych.
Ze strony opatrzonej dużym zdjęciem uśmiechniętego bohatera afery gruntowej nie można się wiele dowiedzieć o profilu kancelarii. Nie wyświetlają się ani linki z usługami, jakie oferuje, ani dane kontaktowe prawnika. "Żadnej strony w internecie nie zamieszczałem, nie otwieram również kancelarii prawnej" - twierdzi w rozmowie z nami Kryszyński.
>>> Zobacz wideo: Afera gruntowa przed sądem
Czy zatem ktoś posłużył się jego nazwiskiem, aby zrobić sobie reklamę? Skontaktowaliśmy się z firmą odpowiedzialną za projekt strony. Rafał Sawicki, który kryje się za firmą Net43, twierdzi, że strona powstała za wiedzą i przyzwoleniem Kryszyńskiego. "Zaproponowałem, że mu ją zaprojektuję, witryna jest jeszcze w budowie" - powiedział nam Sawicki.
Ustaliliśmy też, że bohater afery gruntowej udziela porad prawnych portalowi internetowemu dla stoczniowców. To branżowy serwis, który zamieszcza informacje o rynku pracy dla stoczniowców w krajach Unii Europejskiej oraz ogłoszenia z pracą dla nich. Kryszyński deklaruje swoją pomoc w prowadzeniu spraw przed sądem oraz w pisaniu pozwów, podań i umów. "Ocenę pana Andrzeja pozostawiam sądowi" - ucina Onka Kaja Wasilewska, właścicielka portalu, który zatrudnia Kryszyńskiego, gdy pytamy, czy nie przeszkadza jej przeszłość prawnika. Pracę w tym portalu dostał po znajomości. "Syn pana Andrzeja chodzi do klasy z moim dzieckiem" - mówi Wasilewska.
"Gdybym był w jego sytuacji, chyba nie udzielałbym porad prawnych. Rozumiem, że człowiek musi z czegoś żyć, ale Kryszyński przed sądami występować nie powinien" - uważa Marek Biernacki, prawnik i poseł PO z sejmowej komisji ds. służb specjalnych. Paweł Graś, który w rządzie Donalda Tuska odpowiadał za tajne służby, jest zdziwony, że Kryszyński świadczy usługi prawne. "Widocznie czuje się albo niewinny, albo bezkarny" - ocenia.
Wraz z wybuchem afery gruntowej w gruzach legła również kariera Piotra Ryby, byłego dziennikarza Telewizji Polskiej oraz doradcy gospodarczego Samoobrony. "Pomaga mi rodzina i przyjaciele, moja firma handlująca z Chinami upadła. Mam nadzieję kiedyś ją reaktywować, a na razie myślę nad wydaniem poradnika <Jak przeżyć w areszcie>” - powiedział nam Ryba. Twierdzi, że napisał już ponad 100 stron skryptu. "Ludzie, którzy siedzieli znacznie dłużej ode mnie, mają kłopot z organizacją czasu. Nie wiedzieli, jak się zachowywać na widzeniach, jak w transporcie. Chcę także zawrzeć wskazówki dla rodzin osadzonych" - zdradza Ryba.























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!