Czy donosiciel może być autorytetem?
Jak traktować wielkiego naukowca, który okazał się słabym człowiekiem? W programie "Teraz MY! Dogrywka" na to pytanie odpowiadali Bronisław Wildstein i Piotr Najsztub. Jak łatwo się domyślić - do porozumienia nie doszli. "Wolszczan kompromituje się tym, jak dziś mówi o swojej współpracy z SB" - przekonywał Wildstein. "Aleksander Wolszczan był także ofiarą, nie zapominajmy o tym" - bronił astronoma Najsztub.
- Agent SB autorem książki o Czerwcu '56
- SLD: Wolszczan to ofiara polskiego piekiełka
- Wolszczan zmienia linię obrony
- Nie ma nieszkodliwych agentów SB
- Współpraca z SB nie odbiera szans na Nobla
- Wolszczan odchodzi z Uniwersytetu w Toruniu
- Sąd kazał Sejmowi zatrudnić esbeka
- Wolszczan: Podpisywało się jedno, robiło drugie
- Wolszczan porzuca Polskę
- Wałęsa o Wolszczanie: Za grzechy trzeba płacić
- Nie mamy Nobla, Wolszczan przegrał
- Słynny polski astronom agentem SB?
- Profesor Wolszczan dostanie Nobla?
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
W przeszłości profesor astronomii Aleksander Wolszczan 48 razy spotykał się z esbekami i donosił im na swoich kolegów - innych naukowców.
>>>Przeczytaj komentarz Michała Karnowskiego: Nie ma nieszkodliwych agentów SB
"Współpraca z SB była złem - i trzeba to sobie jasno powiedzieć. To, co Wolszczan robił 30 lat temu, ma znaczenie dla jego dzisiejszej oceny. Nie jego pracy jako astronoma, ale jako człowieka. Dobrze się stało, że te dokumenty ujrzały światło dzienne. I nie można zapominać, a ten wątek jest często pomijany, że profesor Wolszczan donosił także na szarych ludzi" - mówił w TVN publicysta Bronisław Wildstein.
"Ta sprawa ma znaczenie, przede wszystkim, dla samego profesora" - powiedział Najsztub i zapytał, po co prowadzący program dziennikarze - Tomasz Sekielski, Andrzej Morozowski - zdecydowali się poświęcić go Wolszczanowi - przecież nie jest on autorytetem moralnym, tylko astronomem. Dodał też: "Aleksander Wolszczan był także ofiarą, nie zapominajmy o tym. Żył w takim kraju, w którym wielu naukowców uważało, że trzeba było iść na współpracę z SB, by nie zaszkodzić swojej karierze. Na ironię zakrawa fakt, że bezpieka nie przeszkadzając Wolszczanowi właśnie w tej karierze mu pomogła.
"Nie wszyscy przecież, którym proponowano współpracę zgadzali się na nią. Odrzucanie tego systemu było powszechne. Ja nie mówię jednak, że wszystkich trzeba traktować jednakowo. Najbardziej kompromitujące w całej tej sytuacji jest jednak to, jak teraz Wolszczan o mówi o współpracy. Nie chce przyznać się do zła" - kontrował Wildstein.
"Takie oczekiwania są nieludzkie. Nie można od profesora oczekiwać, że teraz zachowa się ze szlachetnym poczuciem winy(...) Nie oczekuję od Wolszczana, że się przyzna, przemyśli. On został przetrącony. Jak każdy, kto choć raz współpracował" - bronił profesora Najsztub.
Reporterzy TVN przeprowadzili sondę wśród amerykańskich studentów polskiego astronoma. Co zagraniczni studenci sądzą o przeszłości profesora? Okazuje się, że zainteresowani są tylko tym, jak naukowiec prowadzi zajęcia z astronomii. Przeszłość jest dla nich drugorzędna. Jednak USA to nie Polska. Tu sprawa ma inny charakter.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!