Potrącił dwie osoby, rozbił głowę o latarnię
W ciągu zaledwie godziny spowodował dwa wypadki na tej samej ulicy, ale do szpitala trafił, bo... rozbił głowę o latarnię. 63-letni zabrzanin szedł akurat na policyjne przesłuchanie. Do komisariatu trafił zakrwawiony. Zaskoczeni mundurowi musieli wezwać karetkę.
- Uciekali przed policją. Skończyli na drzewie
- Wjechał autem w młodych piłkarzy
- Autokar z Polakami prawie spadł w przepaść
- Pijany kierowca karetki omal nie zabił pacjenta
- Śmierć w wypadku. Pięć osób nie żyje
- Dwie kobiety zginęły w wypadku
- Czarne punkty znikną z dróg
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-02-16

temp. min -14°C max. 2°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Takiego przypadku policjanci z Zabrza jeszcze nie mieli. Pierwszy wypadek wydarzył się przy ul. 3 Maja przed godz. 11:00. Jadący polonezem truckiem 63-latek na przejściu dla pieszych potrącił 78-letnią kobietę. Był trzeźwy, miał ważne prawo jazdy. Po niecałej godzinie pojechał dalej.
I właśnie wtedy potrącił następną osobę - 73-letniego mężczyznę, również na pasach. Tym razem jednak uciekł, pozostawiając rannego na ulicy. Policja nie miała jednak problemów z namierzeniem winnego - dodzwoniła się do kierowcy i wezwała na komisariat.
Mężczyzna co prawda przekonywał, że drugiego wypadku nie pamięta, ale na policję się wybrał. Gdy szedł, uderzył w latarnię. Do komisariatu dotarł z rozbitą głową. Ponieważ powiedział, że miał dwa udary mózgu i dwa zawały serca, mundurowi na wszelki wypadek wezwali karetkę.
63-letni kierowca leży teraz w szpitalu i nie wiadomo, kiedy go opuści. Potrącone przez niego osoby są już natomiast w domach.

























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!