Gigantyczne długi księdza Jankowskiego
Ponad pół miliona złotych - tyle długów narobili młodzi prezesi Instytutu księdza Henryka Jankowskiego. Wino Monsignore nie szło jak woda. Woda Jankowski też nie podbiła serc klientów. A młodzi prezesi tylko na dywany, obiady w restauracjach i przeloty samolotem wydali prawie 150 tysięcy złotych.
- Prałat Jankowski zamyka swój instytut
- Koledzy prałata bawili się z prostytutkami
- Prałat Jankowski znów obraża
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Instytut działał ponad dwa lata. Sprzedawał wino Monsignore, wodę Jankowski. Plany miał dalekosiężne. Młodzi prezesi instytutu wymyślili między innymi telefonię Prałat Mobile. W Warszawie miała powstać klubokawiarnia.
Ale wszystko, za co brali się prezesi Mariusz Olchowik i Stanisław Słabiński, było komercyjną porażką. Dlatego ksiądz Jankowski zdecydował się zamknąć instytut. Kiedy to zrobił, na koncie instytutu było już ponad 500 tysięcy złotych długu. Wtedy do pracy przystąpił likwidator.
>>>Prałat Jankowski zamyka swój instytut
Jak pisze "Rzeczpospolita", Ryszard Walczak szybko zrezygnował z ratowania instytutu. "Nie widząc sensu użerania się z rozwiązywaniem problemów - tak naprawdę nierzetelnych młodych ludzi, złożyłem rezygnację" - napisał w piśmie, które przytacza gazeta.
Walczak poddał się, bo nie był w stanie rozliczyć wszystkich wydatków prezesów. O ponad pół miliona złotych upomina się kilkudziesięciu wierzycieli. Olchowik i Słabiński narobili długów nie tylko fatalnymi decyzjami handlowymi, ale i sporą rozrzutnością. Na dywany, obiady w restauracjach i przeloty samolotem wydali prawie 150 tysięcy złotych.
Po rezygnacji Walczaka jego obowiązki przejmie profesjonalna kancelaria prawna. Według byłego już likwidatora chodzi o to, by uniknąć spłacania długów.
>>>Przeczytaj, jak koledzy prałata bawili się z prostytutkami
Walczak rezygnując, nie omieszkał skrytykować Olchowika. Podkreślił, że zarówno on, jak i Słabiński zupełnie nie chcieli z nim współpracować. Przypomniał także aferę z Olchowikiem, po której młody prezes zrezygnował, a ksiądz Jankowski zamknął instytut. Kilka miesięcy temu ujawniono taśmę, na której ten 26-letni dawny działacz Młodzieży Wszechpolskiej wydzierał się na współpracownika, grożąc mu śmiercią. "Rzeczpospolita" opisywał także libacje szefów instytutu i ich zabawy w agencjach towarzyskich.
"Będziemy się modlić za tego młodego człowieka o jego nawrócenie z drogi zatracenia" - napisał likwidator w piśmie cytowanym przez "Rzeczpospolitą".






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!