Emigranci chcą czytać po polsku
Polacy mieszkający w hrabstwie North Yorkshire w północno-wschodniej Anglii mogą od niedawna wypożyczać w lokalnych bibliotekach książki w języku polskim. Składający się z około 1200 pozycji księgozbiór cieszy się wśród emigrantów tak wielkim powodzeniem, iż władze hrabstwa już teraz planują wkrótce go poszerzyć - czytamy w DZIENNIKU.
- Żywa kronika Polonii w Londynie
- Wielka Brytania tylko dla Polaków!
- Greenpoint się zwija i wraca do Polski
- Fakty i mity o emigracji
- Jak Polacy żebrzą w Europie
- Rozpadnie się 600 tysięcy małżeństw
- Polacy na emigracji - alkohol i seks
- Brytyjskie uniwersytety są już polskie
- Co czwarty polski uczeń jest eurosierotą
- Polacy uciekają z Londynu do Oslo
- Za granicą traktują Polaków jak niewolników
- Proza życia polskiego imigranta w Londynie
- Brytyjka rozprawia się ze stereotypem Polaka
- Windykator zapuka do drzwi po książkę
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-02-16

temp. min -13°C max. 2°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Jestem wdzięczna za możliwość czytania książek w ojczystym języku", "Długo nie mogłam się doczekać na polskie stoisko z książkami. Jestem zachwycona i czekam na więcej" - takie wpisy zostawiają Polacy w księdze klientów wyłożonej w bibliotece miejskiej w Harrogate. W całym hrabstwie North Yorkshire mieszka co najmniej 5 tys. przybyszów z Polski, którzy pracują w hotelach, na budowach i w gospodarstwach rolnych.
Z polskich półek w bibliotekach wypożyczają wszystko: klasykę, literaturę faktu, książki historyczne i poradniki kulinarne. "Szczególną popularnością cieszą się powieści Manueli Gretkowskiej i Jerzego Pilcha. I jeszcze wydany po polsku kryminał Kanadyjki piszącej pod pseudonimem Alexa Kava" - opowiada pracujący w bibliotece Polak Grzegorz Kubas. To właśnie on skompletował polski księgozbiór w North Yorkshire. "W tym roku wydaliśmy już na to 16 tys. funtów, a mamy już obiecane kolejne 10 tys., więc wszystko świetnie się rozwija" - cieszy się Kubas, który skończył bibliotekoznawstwo na Uniwersytecie Jagiellońskim i teraz wykorzystuje dawne znajomości, by ściągnąć do Anglii jak najlepszą kolekcję.
On sam wie, jak cudownie smakują polskie zdania czytane na emigracji. "Nigdy nie zapomnę, jak wiele lat temu jeździłem sobie po Wiedniu i czytałem wiersze Szymborskiej, bo wszystkie inne polskie książki już dawno połknąłem. To było niesłychanie przyjemne uczucie" - wspomina bibliotekarz. Również pracująca w Londynie Katarzyna Małolepsza przyznaje, że polscy emigranci bardzo tęsknią za czytaniem we własnym języku. "Znam takie sklepy, gdzie sprzedawane są stare numery miesięczników <Pani> czy <Zwierciadło> w cenie nowych egzemplarzy i ludzie je kupują" - opowiada dziewczyna.
Bo North Yorkshire nie jest jedynym miejscem, gdzie można znaleźć literaturę z Polski. Zainteresowanie polskimi książkami jest na Wyspach tak duże, że kolejne księgarnie tworzą stoiska opatrzone napisem "Books in Polish", a firma Polish Books dostarcza polską literaturę do kilkudziesięciu bibliotek na Wyspach. Zdaniem jej właścicielki Anny Warren, szczególną popularnością cieszą się książki dla dzieci. "40 proc. całej naszej sprzedaży stanowią pozycje dla najmłodszych. Najwyraźniej Polacy na emigracji chcą nauczyć swoje dzieci ojczystego języka" - tłumaczy. Według niej Polacy coraz chętniej sięgają po książki, bo wreszcie stać ich na taki wydatek. "Dawniej myśleli głównie o tym, jak zdobyć pracę, urządzić mieszkanie. Teraz mają pieniądze i na nowo odkrywają przyjemność czytania" - mówi.
Profesor Halina Grzymała-Moszczyńska, psycholog międzykulturowy z Uniwersytetu Jagiellońskiego i Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej uważa, że książki kupują przede wszystkim wykształceni emigranci, którzy akceptują kulturę Anglii, ale jednocześnie zachowują swoją. "Oni chcą wiedzieć, co się dzieje w Polsce. Być może również dlatego, że planują powrót do kraju" - mówi.
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!