Portal oferował dzieciom tortury
Dzieci mogą ofierze obciąć ręce piłą, wbić ją na pal, poćwiartować, przebić je włócznią, czy przestrzelić. Na popularnym polskim portalu pojawiła się okrutna gra, która wstrząsnęła Ameryką. Grający miał w niej jeden cel - torturować jak najokrutniej zanim pojawi się słowo "dead" - pisze DZIENNIK.
- Zobacz, co Twoje dziecko robi w internecie
- Internauci opętani przez nowy portal
- Koniec z bitwami o dzieci
- Okrutne tortury wróciły do sieci
- Spoliczkował żonę tuż po ślubie
- Bity uczeń to dla szkoły wstydliwa sprawa
- Polacy uzależnieni od cyberseksu
- Kamera Linksys dopilnuje Twoich dzieci
- "Zastrzeliłem dziesięć osób. Do widzenia"
- Ofiary cyberprzemocy
- Rusza Nasza-klasa dla szpiegów
- Groźni bandyci trafią do sieci?
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-02-15

temp. min -16°C max. 3°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Półnaga blada postać mężczyzny wisi na linach z rozłożonymi rękami. Narzędzi jest kilka, grunt to nie zabić za wcześnie. Doświadczony gracz potrafi ciąć ofiarę brzytwą, tak by na wierzchu zostały tylko kości. "Najbardziej lubię obdzierać ze skóry do czystego szkieletu i malować, odwiązać i zostaje taki fajny szkielecik. Albo urwać mu głowę i walić nią w resztę tułowia dotąd, aż się rozleci" - pisze użytkownik tequondzio. Pod grą aż się roi od podobnych komentarzy. "Pomalujcie faceta na czarno i użyjcie żylety" - radzi bartek0w. "Nieźle wyżyłem się na gościu za wszystkie czasy" - pisze inny internauta.
Dyskusja toczy się na portalu Giercownia.pl, obok gier edukacyjnych dla kilkuletnich dzieci. "To masakra" - mówi założyciel i prezes fundacji Kidprotect.pl Jakub Śpiewak. "Tego typu grę mógł stworzyć tylko zwyrodniały imbecyl. Nikt przy zdrowych zmysłach by na to nie wpadł" - dodaje.
Wiadomo, że amatorską grę opracował niejaki Carl Havemann, 19-latek z Johannesburga w Republice Południowej Afryki. "Traktujecie to zbyt serio" - tłumaczył, gdy gra pod koniec czerwca wywołała burzę w USA.
Tymczasem ze statystyk w polskim serwisie wynika, że krwawy spektakl urządziło sobie już kilkadziesiąt tysięcy internautów. "Taka gra zabija wrażliwość na krzywdę. Dziecko nie musi zaraz zacząć torturować swoich kolegów z klasy, ale może przestać reagować na przemoc" - mówi Jakub Śpiewak.
Prawdopodobnie ci, którzy stworzyli i zamieścili grę, długo pozostaną bezkarni. "Gry on-line, podobnie jak inne gry komputerowe, nie podlegają żadnym odrębnym przepisom" - powiedział przewodniczący Polskiego Towarzystwa Badania Gier Jerzy Szeja. "Cały czas trwają próby uregulowania tej kwestii, ale to wciąż nowy problem i żaden z europejskich krajów sobie z tym jeszcze nie poradził" - dodał.
Właściciel serwisu był wyraźnie zaskoczony. "Nie wiem, o czym rozmawiamy" - powiedział Marcin Młynarski, ucinając wszelkie pytania na temat gry i braku ostrzeżeń. Tłumaczył się, że na jego portalu to użytkownicy zamieszczają gry. Mimo to po blisko godzinie od naszej rozmowy gra w tortury została wycofana.

























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!