Dziecko nie musi niepotrzebnie cierpieć
Eksperci alarmują: polskie dzieci są często narażone na niepotrzebny ból. Podczas gdy na Zachodzie normą jest znieczulenie przed szczepieniem, u nas to wciąż rzadkość. Nie lepiej dzieje się w gabinetach stomatologicznych. Lekarze w USA i krajach Europy mają bezigłowe strzykawki dla dzieci, tymczasem polscy dentyści nie mogą liczyć nawet na to, że NFZ zrefunduje znieczulenie u małych pacjentów.
- Dziesięć prawd o bólu
- W dziecięcym szpitalu jak w domu
- "Skazywanie kobiet na ból jest nieludzkie"
- "Opłaty za znieczulenie są nielegalne"
- Lekarz nie ma prawa lekceważyć bólu
- Trzy czwarte Polaków cierpi z bólu
- Chłopczyk dostał szczepionkę i zmarł
- Zobacz, w którym szpitalu leczą bez bólu
- Nasze dzieci umierają, bo brakuje lekarzy
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-02-16

temp. min -13°C max. 2°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Bo to jest właśnie największy problem. "Wiedza i umiejętności polskich lekarzy nie są wcale złe, ale oni po prostu nie mogą przepisywać środków uśmierzających, bo nie ma ich na liście leków refundowanych" - tłumaczy Jan Dobrogowski, szef Polskiego Towarzystwa Badania Bólu.
Sami lekarze zwracają jednak uwagę, że czasem wcale nie chodzi o pieniądze. Ich zdaniem są sytuacje, gdy wystarczyłaby odrobina dobrej woli, by ulżyć małemu pacjentowi. Podobnego zdania są rodzice. "Moja 6-letnia córka musiała przed operacją przejść bardzo wiele badań, więc raz w tygodniu chodziliśmy do przychodni na pobieranie krwi. Lekarz przepisał jej specjalny żel, który znieczulał miejscowo. Ale personel przychodni nie chciał go stosować, twierdząc, że to fanaberie i nie ma na to czasu" - opowiada Urszula Kozłowska z Warszawy.
Tymczasem znieczulenie przed zabiegami wymagającymi wkłuwania się w żyły dziecka to w krajach zachodniej Europy standard. "Przed szczepionką zawsze stosujemy żel znieczulający. Dziecko musi przyjść godzinę wcześniej i lekarz sam smaruje miejsce" - mówi pielęgniarka z przychodni w Marsylii. Podobnie jest w Szwecji. "Takie zabiegi to u nas norma" - twierdzi Jan Borowiec, polski lekarz pracujący w Uppsali.
Dlaczego w Polsce jest inaczej? Eksperci zwracają uwagę, że polscy lekarze zbytnio skupiają się na leczeniu choroby i zapominają o towarzyszącym jej bólu. Podobnie jak na Zachodzie mamy skalę pomiaru bólu, ale pediatrzy rzadko z niej korzystają. "Nie ma takiej potrzeby" - usłyszeliśmy w Instytucie Matki i Dziecka w Warszawie.
"Mam wrażenie, że gdy chodzi o traktowanie bólu u dzieci, jesteśmy 200 lat do tyłu. W niektórych ośrodkach nawet przy punkcji lędźwiowej czy pobieraniu szpiku nie stosuje się znieczulenia. A powinno się, bo to bardzo bolesny zabieg i może spowodować u dziecka traumę. A dziecko ma prawo nie cierpieć. Dlatego nawet przy zwykłych infekcjach należy pamiętać, by nie tylko podawać antybiotyki, ale też uśmierzyć towarzyszący chorobie ból" - tłumaczy pediatra Iwona Iwaniszyn-Popowicz z Tarnowskich Gór.
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!