Chrostowski domagał się nie tylko przeprosin, ale również 50 tysięcy złotych na rzecz muzeum zamordowanego przez SB księdza Popiełuszki. Sąd jednak nie przychylił się do tego drugiego wniosku, choć przeprosiny nakazał.

Sędzia uzasadniał, że Sumliński i Król wprawdzie działali "na rzecz pamięci o księdzu Jerzym i w celu ujawnienia okoliczności sprawy", ale nie mieli dostatecznych dowodów, by oskarżyć Chrostowskiego o współpracę z bezpieką.

Możliwe są apelacje od tego wyroku. Dziennikarz tygodnika twierdzi, że będzie się odwoływał, bo nie rozumie sądowego orzeczenia, które z jednej strony uznaje go za winnego, a z drugiej przyznaje, że działał on na rzecz pamięci księdza Popiełuszki.

Niezadowolony jest również kierowca zamordowanego duchownego. Waldemar Chrostowski nie wyklucza apelacji, bo - jak mówi - chce, by Sumliński odczuł finansowo to, że pomawia go o współpracę ze Służbą Bezpieczeństwa.