Sąd: Kierowca Popiełuszki nie był agentem
Za "kłamliwe informacje naruszające cześć" uznał sąd oskarżenia, że kierowca księdza Jerzego Popiełuszki współpracował z komunistyczną bezpieką. Teraz Waldemara Chrostowskiego muszą przeprosić: dziennikarz "Wprost" Wojciech Sumliński i były redaktor naczelny tygodnika - Marek Król.
- Księdza Popiełuszkę torturowali Rosjanie
- "Kierowca księdza Popiełuszki agentem SB"
- Bezpieka chciała ośmieszyć lot na Księżyc
- Dowiemy się, kto donosił na ks. Popiełuszkę
- Ksiądz Popiełuszko szybciej świętym
- Jak SB zaplanowała mord księdza Jerzego
- Giertych tropi w IPN zdrajców Popiełuszki
- Przyjaciel zdradził księdza Popiełuszkę?
- Ktoś zastrasza rodzinę Popiełuszki
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Chrostowski domagał się nie tylko przeprosin, ale również 50 tysięcy złotych na rzecz muzeum zamordowanego przez SB księdza Popiełuszki. Sąd jednak nie przychylił się do tego drugiego wniosku, choć przeprosiny nakazał.
Sędzia uzasadniał, że Sumliński i Król wprawdzie działali "na rzecz pamięci o księdzu Jerzym i w celu ujawnienia okoliczności sprawy", ale nie mieli dostatecznych dowodów, by oskarżyć Chrostowskiego o współpracę z bezpieką.
Możliwe są apelacje od tego wyroku. Dziennikarz tygodnika twierdzi, że będzie się odwoływał, bo nie rozumie sądowego orzeczenia, które z jednej strony uznaje go za winnego, a z drugiej przyznaje, że działał on na rzecz pamięci księdza Popiełuszki.
Niezadowolony jest również kierowca zamordowanego duchownego. Waldemar Chrostowski nie wyklucza apelacji, bo - jak mówi - chce, by Sumliński odczuł finansowo to, że pomawia go o współpracę ze Służbą Bezpieczeństwa.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!