Naukowcy z Pedagogium Wyższej Szkoły Pedagogiki Resocjalizacyjnej, którzy przebadali 3 tys. nastolatków na Mazowszu, twierdzą, że z sieci korzysta codziennie ponad 86 proc. uczniów. I to dobra wiadomość. Problem w tym, że wirtualna rzeczywistość, w której blisko połowa ankietowanych dzieci spędza 3 - 4 godziny dziennie, całkowicie wymknęła się spod kontroli dorosłych. Tylko 11 proc. rodziców, kupując komputer, przeprowadziło z dzieckiem rozmowę, jak należy z niego korzystać. "To wielki błąd. Należy zawrzeć szczegółową umowę dotyczącą zasad używania komputera. Jeśli nie, dzieci same sobie wyznaczają reguły" - mówi jeden z autorów badania, socjolog prof. Mariusz Jędrzejko.

Rodzice prawie w ogóle nie ingerują w internetowe życie dzieci - jedynie 6 proc. zakłada blokady na strony pornograficzne. Pytani dlaczego, odpowiadają, że nie znają się na komputerze, a poza tym mają zaufanie do dzieci. "Nie wyobrażam sobie, by moje córki wchodziły na takie strony, to nie w ich stylu. Nie sprawdzam ich, bo nie mam pojęcia, jak działa internet. Muszę polegać na ich zdrowym rozsądku" - mówi Hanna Lewińska, matka 18-letniej Doroty i 9-letniej Ady.

Ta wiara bywa jednak zawodna, bo jak wynika z badań, niemal 39 proc. dzieci odwiedza czasami strony pornograficzne, a regularnie robi to kolejne 17 proc. Co więcej, aż co ósmy ankietowany nastolatek co najmniej raz uprawiał seks przez internet z nieznaną osobą. "Jak się nudzę, a rodziców nie ma w domu, to chodzę po internecie. Kiedyś z koleżankami postanowiłyśmy się zabawić i na czacie dla gimnazjalistów napisałyśmy, że mamy ochotę na cyberseks. Natychmiast zgłosiło się wiele osób. Była niezła zabawa" - opowiada 13-letnia Ania z Warszawy. Z badań wynika, że aż 41 proc. dzieciaków podaje internetowym znajomym swoje imię, co piąty numer telefonu komórkowego, a 11 proc. adres.

Specjaliści przyznają, że rodzice nie dostrzegają zagrożeń, bo... tak jest wygodniej. "Są zadowoleni, że syn czy córka jest w domu. Tłumaczą, że to dobre dziecko, bo nie pije, nie zadaje się z nieodpowiednim towarzystwem" - tłumaczy prof. Jędrzejko. Socjolog zwraca uwagę na inny problem: uczniowie coraz częściej są uzależnieni od internetu. Nie wyłączają komputera nawet podczas odrabiania lekcji. "Mnie to nie przeszkadza, najlepiej się uczę przy internecie i muzyce. Mogę oglądać film i robić matmę" - mówi Norbert, 16-latek z Warszawy. Eksperci przestrzegają jednak, że to tylko pozornie nie szkodzi. "Nie da się wykonać porządnie zadania bez odpowiedniej koncentracji" - mówi psycholog Urszula Moszczyńska.

p

KLARA KLINGER: Czy to normalne, że nastolatki niemal nie wyłączają komputera? Dlaczego serfują po internecie, nawet gdy odrabiają lekcje?
URSZULA MOSZCZYŃSKA*: Bo odrabianie lekcji jest nudne, a rozmowa z koleżanką przez gadu-gadu z pewnością je uatrakcyjnia. Gimnazjaliści są tak do tego przyzwyczajeni, że nie widzą w tym problemu. Dopiero gdy pytam, czy chciałyby, żeby chirurg, wykonując u nich jakiś zabieg, w tym samym czasie rozmawiał przez komórkę i przeglądał w strony w internecie, zaczynają się nad tym zastanawiać.

A może zerkanie na ekran monitora i równoczesne robienie innych rzeczy uczy je podzielności uwagi?
A czy pani mogłaby się skupić na ważnym zdaniu, gdyby co chwila wpadała sąsiadka pożyczyć sól albo koleżanka dzwoniła, by opowiedzieć o sukience, którą sobie kupiła? Podobnie jest z dziećmi. Jest fizycznie niemożliwe, by wykonały porządnie jakieś zadanie, jeżeli w tym samym czasie oglądają film albo odbierają pocztę. Zresztą same dzieci przyznają, że trudno im porządnie się nauczyć, gdy w zasięgu ręki jest włączony komputer. Poza tym w internecie znajdują rzeczy, które dodatkowo odciągają ich uwagę.

Czy to znaczy, że należy im ograniczać dostęp do sieci?
Internet nie jest zły, to zwykłe narzędzie pracy i nauki, które jest dzisiejszym nastolatkom bardzo potrzebne. Ale trzeba korzystać z niego bardzo świadomie. Komputer powinien stać w miejscu, do którego dostęp ma też dorosły. Poza tym rodzice muszą znać hasło, jakim posługuje się dziecko. Nie po to, by śledzić i kontrolować, ale by wiedzieć, z kim się spotyka w sieci.

Z badań wynika jednak, że rodzice zazwyczaj nie mają pojęcia, co ich dzieci robią przed komputerem.
Dzieci, nawet te najmłodsze, często o wiele lepiej posługują się komputerem niż rodzice. A oni są tym zachwyceni. Wszystko świetnie, tyle tylko że dorosły powinien mieć nad tym kontrolę. A rodzice najczęściej zaczynają się niepokoić, dopiero gdy widzą, że dziecko za dużo czasu spędza w internecie. A przecież powinni się jeszcze zainteresować, co ono tam robi. Najważniejsza jest rozmowa z dzieckiem. I jeszcze raz rozmowa.

*Urszula Moszczyńska pracuje w poradni psychologiczno-pedagogicznej w Warszawie