Małkowski, który wyszedł niedawno z aresztu, po raz pierwszy publicznie przemówił w swej obronie. Dotychczas nie musiał bronić stanowiska, bo polskie prawo nie pozbawia automatycznie urzędu, jeśli prezydent miasta jest oskarżany nawet o gwałt i molestowanie. Jednak w niedzielę ma się odbyć referendum, w którym olsztynianie wypowiedzą się, czy chcą, by Małkowski wciaż był ich prezydentem.

"Od kilku miesięcy jestem niszczony przez pełną zemsty politycznej machinę podstępu, kłamstwa i pomówień o czyny, których nie popełniłem. Zapewniam Państwa, że nie jestem przestępcą i malwersantem, swoją niewinność obronię przed niezawisłym sądem, a za osobisty błąd życiowy, wybaczony przez rodzinę, poniosłem już dotkliwą karę" - napisał Małkowski w oświadczeniu opublikowanym w regionalnej prasie.

Zabieg jest sprytny, bo przeciwnicy Małkowskiego, którzy chcą go mu odebrać prezydencki stołek, nie będą mogli mu odpowiedzieć żadnym prasowym oświadczeniem. W jutrzejszej prasie będzie obowiązywać cisza przedreferendalna i nie będzie można już agitować.

Małkowski pisząc o "życiowym błędzie", nie sprecyzował, o co mu chodzi. Nie wiadomo, czy chodzi o relacje, jakie łączyły go z podwładnymi. Jedna z nich oskarża go, że zgwałcił ją, gdy była w zaawansowanej ciąży.