Miejskie komisje w Olsztynie podliczyły już wszystkie głosy w mieście. Za odwołaniem prezydenta Czesława Małkowskiego opowiedziało się 24843 osoby, przeciw było 18348 osób. Frekwencja to 32 procent, przekroczyła więc wymagany 26-procentowy próg.

Razem z Małkowskim stanowiska stracili jego zastępcy, tak więc miastem, do czasu ogłoszenia nowych wyborów, rządzić będzie komisarz.

Najlepszy wynik Małkowski osiągnął w areszcie śledczym. 70 procent głosujących chciało, by został dalej w ratuszu. Poparli go też mieszkańcy dzielnicy, w której ma dom. To jednak nie wystarczyło, by ocalić stanowisko.

>>> Małkowski zaprzecza, że kogoś zgwałcił

Sprawa tzw. seksafery, w wyniku której Małkowski został sądownie odsunięty od kierowania olsztyńskim ratuszem, rozpoczęła się w styczniu. Wtedy "Rzeczpospolita" zaczęła publikować cykl artykułów, w których zarzuciła Małkowskiemu molestowanie urzędniczek. Jedną z nich, ciężarną, prezydent miał w marcu ubiegłego roku zgwałcić.

Prokuraturę o gwałcie powiadomił ginekolog, ale ponieważ kobieta odmówiła podania personaliów sprawcy, sprawa została umorzona.

Następnie media opublikowały zdjęcia roznegliżowanego mężczyzny w gabinecie i zapisy wulgarnych rozmów telefonicznych, w których mężczyzna namawia rozmówczynię do seksu. Początkowo Małkowski zaprzeczał, by chodziło o niego; twierdził, że zdjęcia są fotomontażem, a nagrania - zmanipulowano.

Po ujawnieniu seksafery nie wszyscy mieszkańcy Olsztyna potępiali Małkowskiego. List w jego obronie opublikowali naukowcy i artyści. Sygnatariusze listu zaprotestowali przeciw osądzaniu prezydenta miasta przez media, a do prokuratura zaapelowali o szybsze prowadzenie sprawy. Falę komentarzy w mieście wywołało także odprawienie mszy w katedrze przez proboszcza w intencji prezydenta. Ksiądz apelował podczas nabożeństwa, by głos sumienia nie został zagłuszony wrzaskiem tłumu.

Jeśli mieszkańcy Olsztyna zdecydują w referendum o odwołaniu Małkowskiego, w mieście odbędą się nowe wybory prezydenta.