Amerykanie określają Lecha Kaczyńskiego jako "dziecięcą gwiazdę filmową", nawiązując do jego występu w filmie "O dwóch takich, co ukradli księżyc". Zaznaczają, że prezydent ma poparcie wśród tych, którzy chcą walki z komunistami i korupcją.

"Po trzech latach na stanowisku głowy państwa, popełnia gafy, przez które staje się obiektem nieustannych żartów i sprawia, że świat dyplomacji unosi brwi w zdumieniu" - czytamy w depeszy AP.

Jako przykład Amerykanie podają fakt, że Kaczyński nie zaprosił Lecha Wałęsy na galę z okazji 90. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. Zaznaczają, że obaj politycy są w konflikcie od wielu lat.

Dziennikarze przypominają też gafę związaną z prezydentem-elektem Barackiem Obamą. Prezydenccy urzędnicy zapewniali, że Obama powiedział Lechowi Kaczyńskiemu, że będzie kontynuował plany George’a Busha dotyczące tarczy antyrakietowej. Ludzie Obamy musieli dementować te informacje, bowiem Amerykanin żadnej podobnej obietnicy nigdy nie złożył.

>>> Ekipa Obamy sprząta po rozmowie z Kaczyńskim

Amerykanie nie mogą też zapomnieć Kaczyńskiemu kolejnej gafy. W sierpniu kazał na siebie czekać przez 10 minut sekretarz stanu USA Condoleezzie Rice, która przyjechała do Polski podpisać umowę o tarczy antyrakietowej. Kaczyński tłumaczył się później, że z winy premiera Donalda Tuska nie mógł użyć windy i musiał iść po schodach. Tusk ripostował, że prezydent po prostu przyjechał spóźniony.

Rozmówca agencji AP politolog Jacek Kucharczyk tłumaczy, że Lech Kaczyński i jego brat bliźniak są po prostu zbyt podejrzliwi w sprawach dobierania personelu. Zdaniem Kaczyńskich, jeśli ktoś ma dużo doświadczenia, to prawdopodobnie współpracował z komunistami lub zamieszany jest w korupcję. “Jeśli jesteś zbyt kompetentny, jest to podejrzane” - mówi Kucharczyk.