Pożar wybuchł o godzinie 3.20. Zapaliła się stacja transformatorowa. Dochodzi do niej napięcie 6 tysięcy volt. Stacja przetwarza prąd na potrzeby urządzeń pracujących przy ścianie wydobywczej. Ogień w ciągu kilkunastu minut ugasili sami górnicy, którzy byli w pobliżu. Teraz nie ma już żadnego zagrożenia pożarowego.

>>>Przerażające dane o śmiertelnych wypadkach w polskim górnictwie

Już w czasie pożaru rozpoczęto ewakuację zagrożonych górników. Sześciu z nich musiało użyć tzw. aparatów ucieczkowych, żeby opuścić rejon pożaru.

Jeden z ewakuowanych jest ciężko poparzony. Trafił do szpitala. Ma poparzone ręce, twarz i klatkę piersiową. Do szpitali w Rudzie Śląskiej i Świętochłowicach przewieziono 19 górników z oddziału maszynowego, którzy mogli podtruć się dymem oraz gazami pożarowymi.

"Łącznie ewakuowano 29 pracowników. Poparzony górnik trafił do Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich" - mówi rzeczniczka Wyższego Urzędu Górniczego w Katowicach, Edyta Tomaszewska.

W kopalni trwa gaszenie pożaru. Ogień wybuchł dokładnie w drugą rocznicę katastrofy w "Halembie", kiedy po eksplozji metanu i pyłu węglowego zginęło w niej 23 górników. Na dziś zaplanowano skromne uroczystości rocznicowe.

>>>Kopalnia "Halemba" to piekło pod ziemią!

"Halemba" to część kopalni "Halemba-Wirek", powstałej z połączenia samodzielnej wcześniej "Halemby" i innej rudzkiej kopalni - "Polska-Wirek".