Osetyjczycy przyznali się do strzelania
Doniesienia rosyjskich mediów potwierdzają zapewnienia Kremla: to nie Rosjanie strzelali w pobliżu trasy przejazdu prezydentów Lecha Kaczyńskiego i Micheila Saakaszwilego. Minister informacji Osetii Południowej przyznała, że z granicznego posterunku oddano strzały ostrzegawcze na widok nadjeżdżającego samochodu. Zapewniła, że strażnicy nie widzieli prezydentów.
- Gruzini sprawdzą, kto naraził prezydentów
- Gruzini nie dopuścili BOR-u do prezydenta
- Kaczyński o strzelaninie: Poszło kilka serii
- Gruzja: Do konwoju strzelali Rosjanie
- KGB: Konwój próbował naruszyć granicę
- Komorowski: Jaka wizyta, taki zamach
- Strzelanina pod lupą polskich śledczych
- Prezydent tropi prorosyjskie lobby w Polsce
- Saakaszwili znowu przedobrzył
- Gdyby trafili prezydenta, BOR byłby bezsilny
- Kto i dlaczego strzelał w Gruzji
- "Można być marszałkiem, ale też chamem"
- Na granicy po rosyjsku krzyczeli Gruzini?
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Według minister informacji Olgi Gagłojewej, której słowa cytuje rosyjski "Kommiersant", strażnicy graniczni oddali strzały ostrzegawcze, gdy jeden z samochodów towarzyszących kolumnie próbował jechać w kierunku posterunku osetyjskiego bez zgody pilnujących go funkcjonariuszy.
Minister zapewniła, że osetyjska straż graniczna nie widziała prezydentów. Strażnicy byli przekonani, że była to prowokacja. "Oni jakby oczekiwali tego wystrzału" - dodała Gagłojewa.
Gazeta "Komsomolskaja Prawda" cytuje tymczasem słowa prezydenta Osetii Południowej, Eduarda Kokojty, który w zapowiada rozbudowę sieci placówek granicznych. Ma to zapobiec - jak stwierdził - podobnym prowokacjom w przyszłości. Jego zdaniem, niedzielny incydent mógł zniweczyć plan pokojowy dla Kaukazu.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!