Próbował sprzedać na aukcji rakietę
Na co dzień pan Jacek z Warszawy jest właścicielem galerii sztuki. Sprzedaje srebra, obrazy i meble. Postanowił jednak pójść o krok dalej i w jednym z portali aukcyjnych wystawił... rakietę. Nim jednak zdążył sprzedać przedmiot, dotarli do niego policjanci z wydziału do walki z terrorem.
- Trzymał w mieszkaniu 68 sztuk broni
- Poligon wynajmę od zaraz
- Zgubiło go zdjęcie z marihuaną
- Trzymał w domu karabiny, miny i wyrzutnie
- Armia kupuje inteligentne pociski
- Złodziej ukradł broń polskiemu dowódcy
- Zabłąkana rakieta spadła na północy Polski
- Polacy dostarczali broń włoskiej mafii
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Wystawiony przez kolekcjonera przedmiot to układ sterowania i naprowadzania rakiety ziemia-powietrze. Po dołączeniu materiału wybuchowego powstałoby bardzo niebezpieczne narzędzie. Pan Jacek chyba nie do końca zdawał sobie sprawę z powagi sytuacji - policjantom tłumaczył, że urządzenie jest zupełnie niegroźne i próba jego sprzedaży wcale nie jest niezgodna z prawem.
Mężczyzna twierdzi, że układ sterowania kupił za 200 złotych od innego kolekcjonera. Wystawił przedmiot w internecie, chciał sprzedać za 2,5 tys. zł. Zanim ktokolwiek zdążył się zainteresować zakupem rakiety, kolekcjonera namierzyli stołeczni policjanci.
"Sprzedaż technologii wojskowych bez wymaganych koncesji jest karalna" - mówi DZIENNIKOWI Dorota Tietz z komendy stołecznej. Mężczyźnie grozi nawet dziesięć lat za kratkami. Policja poszukuje człowieka, od którego pan Jacek kupił rakietę.























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!