Co potwierdza tę tezę? Polskie służby argumentują tak: kiedy padła pierwsza seria z broni maszynowej, gruzińska ochrona w ogóle nie zareagowała. Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego zwraca też uwagę na zachowanie prezydenta Micheila Saakaszwilego, który w trakcie zajścia był rozluźniony i uśmiechnięty.

Agencja podkreśla, że tuż przed incydentem autobus z dziennikarzami został przepuszczony na początek kolumny, by reporterzy zarejestrowali całe wydarzenie. Nie ma też dowodów - co zaznacza ABW - że strzały oddano w kierunku konwoju - żaden z samochodów nie miał śladów po pociskach.

>>>Zobacz ostrzał prezydenckiej kolumny w Gruzji

W poufnym raporcie służby zwracają uwagę, że zajście było na rękę Saakaszwilemu. Dlaczego? W piątą rocznicę rewolucji róż chciał on odwrócić uwagę od problemów wewnętrznych. Tego dnia w Tbilisi odbywały się antyprezydenckie demonstracje, a jego największa polityczna przeciwniczka Nino Burdżanadze zakładała nową opozycyjną partię. W tej sytuacji Saakaszwili wolał, by mówiło się o tym, że Rosja łamie porozumienie pokojowe i ciągle okupuje gruzińskie terytoria.

Czy zawarte w analizie informacje pozwalają stawiać radykalną tezę, że incydent wyreżyserował prezydent Gruzji?

Wywiadowcze dane z raportu nie są odkrywcze - nie ma w nich tajnych źródeł, nie ma wiadomości od współpracowników polskich służb. Jest tylko analiza zachowania gruzińskich ochroniarzy i samego Saakaszwilego oraz omówienie reakcji rosyjskich i europejskich mediów.

Są też wiadomości o tym, jak sprawę skomentowały portale prowadzone przez separatystów z północnego Kaukazu. W dodatku teza o tym, że to Gruzini strzelali, jest dziś trudna do obronienia. We wtorek władze Osetii Południowej przyznały, że ich wojska użyły w niedzielę broni.

ABW bierze pod uwagę, że mogli strzelać Osetyjczycy, Rosjanie bądź Abchazowie, a nawet że serie z automatu wystrzelono przypadkowo. Jednak te hipotezy uznaje za mniej prawdopodobne i w pięciostronicowym dokumencie poświęca im ledwie dwa zdania.

>>> Zobacz galerię: Dramatyczne chwile prezydenta

Raport podpisany przez Krzysztofa Bondaryka powstał w 16 numerowanych kopiach. Sporządzono go 24 listopada, czyli w dzień po strzelaninie, i wysłano do najważniejszych osób w państwie. Pod nagłówkiem widnieją nazwiska m.in. Lecha Kaczyńskiego, Grzegorza Schetyny, Bogdana Klicha, Radosława Sikorskiego i Zbigniewa Ćwiąkalskiego.

Dokument przygotowano na podstawie materiałów m.in. Agencji Wywiadu, ABW, Służby Kontrwywiadu Wojskowego, Biura Ochrony Rządu i Rządowego Centrum Bezpieczeństwa. Na początku odtworzono w nim, jak rozwijały się wydarzenia w niedzielę po południu. Wspomniano m.in. naradę z udziałem wiceszefa BOR, podczas której zastanawiano się, czy do Gruzji nie należy natychmiast posłać posiłków.

Tymczasem ABW zaprzecza, że w raporcie postawiła tezę o tym, że strzelaninę w Gruzji przygotował prezydent Micheil Saakaszwili