By go stworzyć, mieszkający w Urugwaju Kobylański przewertował archiwa i zebrał około dwóch tysięcy artykułów i wypowiedzi na temat swojej podejrzanej przeszłości i działalności. Jako zadośćuczynienie Kobylański, sponsor Radia Maryja, żąda w sumie prawie 2 mln zł na cele charytatywne - od każdego oskarżonego przez siebie po 100 tys. zł. A wśród oskarżonych są m.in. obecny wiceszef MSZ, wcześniej ambasador w Kostaryce Ryszard Schnepf, były ambasador Urugwaju, dziś w Polsacie Jarosław Gugała oraz redaktorzy naczelni "Gazety Wyborczej" i "Polityki": Adam Michnik i Jerzy Baczyński, a także były szef "Rzeczpospolitej" Grzegorz Gauden.

Co tak rozzłościło Kobylańskiego? Przede wszystkim ujawnienie informacji wskazujących, że kolaborował z hitlerowcami w czasie II wojny światowej. Kobylański miał być zamieszany w sprawę wydania w ręce gestapo żydowskiego małżeństwa Szenkerów. Śledztwo w tej sprawie prowadził IPN. Zostało ono umorzone, ale ówczesny szef pionu śledczego instytutu mówił, że istnieje wiele poszlak, że Kobylański był szmalcownikiem. W śledztwie zeznawał m.in. Schnepf, który uznał, że jego umorzenie jest błędem. Obecny wiceszef MSZ, jak i Jarosław Gugała narazili się też Kobylańskiemu tym, że jako ambasadorowie piętnowali jego antysemickie wypowiedzi.

Prasa opisywała, jakie Kobylański miał wpływy w rządzie PiS. Naciskał na powołanie jednego ambasadora, robił wszystko, by innego odwołać. W grudniu 2007 r. szef MSZ Radek Sikorski wydał ambasadorom zakaz kontaktów z biznesmenem i prezesem stworzonej przez siebie Unii Stowarzyszeń i Organizacji Polonijnych Ameryki Łacińskiej. Kobylański zasłynął też wspieraniem prezesa Kongresu Polonii w USA Edwarda Moskala.