Wałęsa: Pobity kamerzysta? To prowokacja
"To prowokacja niepoważnych osób, wśród których jest mnóstwo paranoików. Chodzą z kamerami i polują na takie sytuacje. A jak ktoś wchodzi z kamerą na nos, to ją można odgonić" - tak Lech Wałęsa komentuje wczorajszy incydent w sądzie. Piotr Gulczyński, prezes instytutu byłego prezydenta, zaatakował tam kamerzystę.
- Wałęsa: Mój ojciec przewraca się w grobie
- Lech Wałęsa został "Rycerzem Wolności"
- "Sąd uśmiercił esbeka Wałęsy"
- Lech Wałęsa to Rycerz Wolności
- Wałęsa: Szkoda, bo chciałem pobalować
- Wałęsa: Użyłbym siły przeciw związkowcom
- Człowiek Wałęsy zaatakował dziennikarza
- Wałęsa: Kaczyńskiego nie przeproszę
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Człowiek z otoczenia byłego prezydenta Lecha Wałęsy zaatakował operatora telewizyjnego. Do zdarzenia doszło na sali sądowej tuż po zakończeniu kolejnej rozprawy Braun przeciw Wałęsie. Pikanterii całej sprawie dodaje sposób, w jaki zareagowali na incydent funkcjonariusze policji sądowej" - pisał portal polityczni.pl.
"Ten pan spokojnie stał i filmował wyjście Lecha Wałęsy z sali. Nikogo nie prowokował i nagle został <z otwartej> ręki uderzony w twarz" - powiedział portalowi onet.pl jeden ze świadków zajścia.
Były prezydent Lech Wałęsa broni swojego człowieka, bo jego zdaniem Gulczyński to spokojny człowiek. "Ale nie każdy musi mieć taką anielską cierpliwość, jak ja" - dodał Wałęsa, który uważa, że jest to zwykła prowokacja. Gulczyński twierdzi, że nikogo nie uderzył, bo nie jest "osobą agresywną". Mimo to zgłosił się już na policję, która potwierdza ten fakt.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!