Dziennik.plKraj

Wtorek, 29 maja 2012

Imieniny: Marii Magdaleny, Teodozji, Maksyma

Ekolodzy zeszli z komina

2008-12-04 | Ostatnia aktualizacja: 19:09 | Komentarze: 0 | skomentuj

Koniec protestu na kominie elektrowni Pątnów pod Koninem (wielkopolskie). Po 52 godzinach pięcioro ekologów z Greenpeace skończyło protest i pierwsi z nich już zeszli na ziemię. Dobrowolnie oddali się w ręce policji. Greenpeace zlikwidowało też swoją stację klimatyczną przy odkrywce węgla brunatnego Jóźwin II w okolicach Konina.

Pogoda

POLSKA

Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

"Mieliśmy się świetnie. Jesteśmy tylko głęboko rozczarowani, że na nasz protest nie zareagował rząd" - powiedziała Magdalena Figura, która jako jedyna kobieta protestowała na kominie.

"Schodzenie trwało kilka godzin. Ekolodzy musieli precyzyjnie spakować swój sprzęt i zachować podczas powrotu na dół szczególną ostrożność" - mówi DZIENNIKOWI Jacek Winiarski z Greenpeace Polska.

Ekolodzy wdrapali się na komin we wtorek rano. Chcieli otrzymać od rządu zapewnienie, że Polska będzie odchodzić od węgla i inwestować w odnawialne źródła energii. Jak podają, przyczyną przerwania akcji jest górnicze święto, Barbórka. "Dla górników ma ono duże znaczenie, nie chcemy zakłócać ich święta, nasza akcja nie jest wymierzona przeciwko nim" - mówi Winiarski.

Greenpeace'owcy zlikwidowali też stację klimatyczną, którą wybudowali przy kopalni odkrywkowej w Koninie. Stacja miała formę kuli o wysokości dziewięciu metrów, osadzonej na podstawie w formie metalowej obręczy. W środku znajdował się parter z ważącymi 121 ton beczkami wypełnionymi wodą, służącymi jako balast. Plandeka okrywająca kulę przedstawiała Ziemię.

Jak podaje rzecznik Winiarski, przyczyną przerwania akcji jest górnicze święto, Barbórka. "Dla górników ma ono duże znaczenie, nie chcemy zakłócać ich święta, nasza akcja nie jest wymierzona przeciwko nim" - mówi.

Wszyscy ekolodzy zostaną zatrzymani przez policję i przewiezieni na przesłuchanie. Prawdopodobnie zostanie im przedstawiony zarzut wtargnięcia na cudzy teren bez zgody jego właściciela. Grozi za to kara grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

Bartłomiej Leśniewski
Źródło: dziennik.pl

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane galerie:

Wiadomości z Kraju

    «