Elżbietanki dostały miliony za ziemię
Zakonnice dostały w czerwcu od Komisji Majątkowej 47 hektarów w warszawskiej dzielnicy Białołęka. To była rekompensata za grunty utracone w czasach PRL. Elżbietanki sprzedały ją za ponad 30 milionów złotych biznesmenowi z Pomorza. Władze dzielnicy twierdzą tymczasem, że ziemia jest warta ponad 240 milionów złotych.
- Zakonnice stracą cenny grunt w Warszawie?
- Kościół traci cierpliwość
- Fortuna dla urzędnika za fikcyjny meldunek
- Niemka sądzi się z Polską
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-05-30

temp. min 3°C max. 22°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Władze Białołęki chciały tam budować niezbędne dla dzielnicy szkoły, przedszkola, przychodnie i boiska. Decyzję Komisji uznały za "rażącą niegospodarność" i zawiadomiły prokuraturę - pisze "Gazeta Wyborcza".
Nabywcą jest biznesmen z Pomorza, Stanisław M. pomorski multimilioner i hotelarz, który wiosną 2008 r. kupił w Skierdach pod Warszawą - kilkanaście kilometrów od Białołęki - trzyhektarową działkę rolną i zaraz się tam zameldował. Formalnie jest rolnikiem. Dzięki temu mógł łatwo kupić grunty od elżbietanek sklasyfikowane jako rolne.
Wcześniej białołęckimi gruntami zarządzała w imieniu skarbu państwa Agencja Nieruchomości Rolnych. ANR ma prawo pierwokupu ziemi rolnej. Traci je, jeśli ziemię kupuje rolnik, a tak jest w przypadku Stanisława M.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!